Góra Młynarka k. Józefowa

Góra Młynarka (328,4 m n.p.m.) znajduje się na skraju Gór Halińskich. Zaczynają się one właśnie w tej okolicy, a kończą nieopodal góry Kamień k. Stanisławowa.
To była popołudniowa wycieczka rowerowa w czerwcowy dzień. „Baza” znajdowała się w Rybnicy k. Suśca. Stąd szybka jazda na stację kolejową i podjazd pociągiem „warszawskim” do położonego na leśnej polanie przystanku Józefów Roztoczański. To stacja wyjątkowej urody, która swego czasu nosiła wysoce mylna nazwę Krasnobród (bo do Krasnobrodu stąd nader daleko).
Z mapy wynikało, że najdogodniej na Młynarkę będzie dostać się od zielonego szlaku rowerowego. Przekraczam więc szosę i za znakami jadę początkowo na płd.-wsch. W miejscu skrętu dalej prosto. Przyjemny dukt wprowadza jednak w krzaki. Tędy z rowerem nie da rady! Wracam do szlaku, natychmiast go jednak opuszczając i udając się za główną leśna droga na płd.-zach. Dukt nieco kręci i biegnie inaczej niż na mapie, doprowadzając z czasem do linii kolejowej. Nieopodal słupka wskazującego 88 km żelaznego szlaku znajdują się niewielkie głazy.

Właśnie w tym miejscu trzeba skręcić w lewo w piaszczysta drogę i rozpocząć mozolną wspinaczkę na wzniesienie. Niebawem las i pierwsze wyrobisko dawnego kamieniołomu.

Teraz trochę w bok, w prawo. Szczyt Młynarki wygląda jak grodzisko.

Widoki stąd wyśmienite. Poniżej dwie panoramy.

Powyższe zdjęcia mają już charakter archiwalny. W międzyczasie wzgórze stało się bowiem własnością prywatną. Jego właściciel przygotował tu wyciąg narciarski oraz tor quadowy. To drugie w tym miejscu to prawdziwa zgroza!
Czas teraz na bliższe spotkanie z dawnym kamieniołomem.

Dalej głazy się kończą, ale nadal jest widokowo. Na horyzoncie morze lasów Puszczy Solskiej.

Zbliża się zachód słońca, czas na powrót do „bazy”. Zjeżdżam do Borowiny, a dalej to już tylko szosa.

Wiosna 2006 r.