Kanion w okolicy wsi Szozdy

To była przyjemna wycieczka rowerowa z Biłgoraja do Zwierzyńca, prowadząca bocznymi dróżkami, nawiązująca do trasy dawnej kolejki wąskotorowej. Na trasie lasy i – miejscami monumentalne – piaszczyste wydmy.
W okolicy Bukownicy dobiegły nas pomruki burzy, której tego dnia miało według prognozy pogody nie być. Przyspieszyliśmy nieco i w Tereszpolu znaleźliśmy się wręcz błyskawicznie. Burza poszła bokiem, a my wjechaliśmy dziurawą drogą na szczyt pobliskiego już kanionu. Nazwa ta jest uprawomocniona, bowiem w ścianach wąwozu skał i odkrywek skalnych nie brakuje. Najpierw widok ogólny z mostu, a potem kolejne ujęcia.

Kanion jest sztucznie pogłębiony i poszerzony. Było to bodaj największe wyzwanie inżynierskie na roztoczańskich szlakach kolejowych. Ten pagórkowaty rejon stanowił nieliche wyzwanie już dla budowniczych dawnej wąskotorówki, namęczyli się także projektanci szlaku Zwierzyniec – Rozwadów, a kropkę nad i postanowili twórcy Linii Hutniczej Szerokotorowej. Ta ostatnia kwitnie, ale po torach „normalnych” przejeżdża obecnie już tylko jeden pociąg osobowy (pospieszny TLK, to z przerwą w okresie wrzesień 2009 – marzec 2011).
W te okolice można dotrzeć w opisywany tu sposób, lub korzystając z pomocy do łącznika pomiędzy dwoma ważnymi trasami rowerowymi: żółtym szlakiem Pogranicze Regionów i czerwonym Centralnym Szlakiem Rowerowym Roztocza.
Łącznik ten zaczyna się w pobliskiej wsi Szozdy.. Dla nas była ona kolejnym etapem wycieczki. Za dawnym przystankiem kolejowym Szozdy docieramy do szosy. W pobliżu znajduje się Lasowa Góra, którą opisuję przy okazji prezentacji wspomnianego Centralnego Szlaku Rowerowego Roztocza (odcinek Zwierzyniec – Józefów. Skręcamy w lewo, czeka nas teraz całkiem ostra wspinaczka na kolejną roztoczańską wierzchowinę. Jest też nagroda. Potem czekał na nas arcyprzyjemny – i długi – zjazd przez wieś Sochy, prosto do lasów Roztoczańskiego Parku Narodowego i Zwierzyńca.

Powrót do Lublina pociągiem „Roztocze” (wówczas kursującym w relacji Rawa Ruska – Warszawa).
P.S. Ale „Hetmanem” też czasem się jeździło…

Wrzesień 2001 r.