Centralny Szlak Rowerowy Roztocza
Etap I: Kraśnik – Zwierzyniec, 100 km

Kraśnik – Szastarka – Batorz – Zdziłowice – Otrocz – Chrzanów – Goraj – Kondraty – Hosznia Ordynacka – Gilów – Podlesie Małe – Radecznica – Dzielce – okolice Szperówki – Szczebrzeszyn – Zwierzyniec

Info
Etap I szlaku wyznakowano w 2003 r. Dobrym pomysłem było umieszczenie na trasie, w ważniejszych miejscowościach, tablic informujących ile km przejechaliśmy od Kraśnika i ile jeszcze km pozostało do Zwierzyńca. Szlak jest dość łatwy, prowadzący głównie bocznymi szosami, a jego walory krajobrazowe należy ocenić wysoko. Szczególnie wyróżniają się odcinki w rejonie Batorza, Kondratów, Hoszni Ordynackiej i Szperówki.
Warto wspomnieć, że przebieg całej trasy zaznaczono na specjalnych mapach, przygotowanych przez wydawnictwo „Kartpol” i sieć „CartoMedia”. Ukazały się one w serii: „Szlaki rowerowe Regionu Lubelskiego” (polecam poprawioną wersję zawierającą trzy arkusze, w tym proponowaną trasę: Hrebenne – Lwów).

Wyprawa I
Początek szlaku przy stacji PKP w Kraśniku. Docieram tu porannym szynobusem. Pierwszy odcinek szlaku prowadzi do Szastarki, to w zasadzie rozgrzewka. Jest ładnie i tyle. W okolicy Słodkowa III, nieopodal remizy warto zwrócić uwagę, po przeciwnej stronie szosy, na ładną drewnianą kapliczkę otoczoną drzewami. Za wsią po lewej widok na lasy – to masyw wzniesienia o zaskakującej w tym miejscu nazwie – Babia Góra (wspomnienie Beskidów?). Dość zawiłą drogą docieram do stacji PKP Szastarka. Nieopodal pozostałości słynnych przedwojennych wojskowych zbiorników na ropę. Tutaj ma swój początek pieszy szlak centralny Roztocza do Bełżca (niebieski) i żółty szlak pieszy prowadzący doliną Bystrzycy do Lublina. Dalej jazda szosami przez Brzozówkę, Moczydła i Błażek. Następnie panorama położonego w dole Batorza z górującą nad zabudową wieżą kościoła i morzem lasów w tle (na górce warto zejść na chwilę z szosy na bok, poza pas drzew).

Zjeżdżam z pokaźnej górki i już jestem w Batorzu. Skręcamy w prawo, obok lokalnego muzeum (ciekawe!) i pomnika Piłsudzkiego (niegdyś stał on jeszcze pod lasem przy drodze do Zdziłowic) i lokalnego muzeum. Mijamy murowany kościół z XIX w., po drugiej stronie szosy znajduje się cmentarz założony na grodzisku, a dalej w lesie kopiec pamięci Lelewela Borelowskiego. Za Batorzem ciekawa odkrywka skalna.

W Zdziłowicach, przed kościołem, skręt w lewo. Teraz krótki odcinek leśny z ostrym podjazdem. Dalej Otrocz. Przebiega tędy także centralny szlak pieszy Roztocza, a że dowiedziałem się, że jego trasę tu zmieniono, a że pora była wczesna – to wyruszyłem na wycieczkę boczną w masyw Turobińskiej Góry. Najpierw nowym szlakiem, potem tym pierwotnym, a na koniec jeszcze tym pośrednim. Szczególnie piękny jest zjazd z Turobińskiej Góry w kierunku Huty Turobińskiej, prowadzący – według obecnego przebiegu szlaku – płytkim jarem w bajecznym wręcz lesie. To było dodatkowe 20 km po wertepach, a że czas dziwnie się skurczył – to pognałem w dalszą drogę. Obok dawnej cerkwi z XIX w. w Otroczy znaki prowadzą na wysoką widokową wierzchowinę.

Za nią Chrzanów. Robi się płasko i trochę nudno. Przyspieszam i docieram do rynku w Goraju (w pobliżu szlaku kościół murowany z XVIII w.). Po przecięciu szosy Lublin – Biłgoraj (835) króciutki odcinek szutrówką i już kolejna szosa. Na krańcu wsi Zastawie ładna kapliczka wśród drzew. Rozpoczyna się kolejny widokowy fragment szlaku. Jadę w górskim niemal krajobrazie. Można się tu zmęczyć, bo podjazdy są całkiem spore. Jest jednak sprawiedliwość w naturze, bo po podjazdach trafią się i zjazdy. No właśnie, zjazd do Hoszni Ordynackiej bardzo ładny, miast mknąć rześko w dół, znacznie zwolniłem podziwiając widoki. Kolejny niezły podjazd przytrafił się kawałeczek dalej, pod Gilowem. Chwilę potem, w nagrodę, jeszcze bardziej rozległa panorama i to nie tylko na Roztocze. Dalej Podlesie Duże. Następnie pierwszy większy odcinek terenowy i jeziorko w Podlesiu Małym. Podziwiać go jednak nie mogłem, bo dopadły mnie wyjątkowo agresywne kundle. Miałem ze sobą odstraszający gaz, jednak spoczywał on w kieszeni tylnej plecaka, a ręce zajęte miałem wszak kierownicą, a kły psów wyglądały z bliska bardzo nieciekawie. Pognałem więc ostro do przodu, przy czym ten najbardziej agresywny bydlak gonił mnie 2 km, co się chyba rzadko zdarza. W końcu się odczepił, więc zwolniłem, tym bardziej że zaczął się lessowy wąwóz prowadzący pod górkę. Szlak na wierzchowinie wiedzie obok cmentarza z okresu I wojny światowej. Spotykamy tu ponownie znaki niebieskie szlaku pieszego. Obie trasy razem prowadzą do Radecznicy. Warto zatrzymać się przy słynnym sanktuarium św. Antoniego z kościołem z XVII w. i klasztorem bernardynów.

W Radecznicy wzrasta ruch samochodowy, ale na szczęście tylko na krótkim odcinku. Przejeżdżam doliną Gorajca do osady Dzielce. Tu rozpoczyna się trasa terenowa. Jadę dość zarośniętym jarem, jednak zarośla są szczęśliwie tylko po bokach drogi, ona sama bardzo wygodna. Wjeżdżam do urozmaiconego lasu mieszanego ze sporym udziałem tak charakterystycznym dla Roztocza buka. Zygzakiem szlak pnie się pod górę, dalej wśród pól doprowadza do drogi krajowej nr 74, w pobliżu wsi Szperówka (to obecnie część Szczebrzeszyna). Uwaga! Jadąc od strony Kraśnika, z uwagi na układ dróg wśród pól, prawdopodobnie wyjedziecie nieco dalej niż sugerują to znaki szlaku. Trzeba wtedy cofnąć się za szosą na zach.
Teraz wspólny odcinek z niebieskim szlakiem pieszym. W pobliżu szosy kolejna przyjemna kapliczka postawiona wśród drzew. Dalej szlaki się rozchodzą. Wybór dalszej drogi zależy od ilości wolnego czasu, sił i upodobań.
Jadąc dalej za szlakiem pieszym niebieskim (na tym odcinku także za czerwoną ścieżką dydaktyczną) fundujemy sobie piękną krajobrazowo wycieczkę przez Wzgórza Szczebrzeszyńskie, potem poznamy pełen wąwozów las Cetnar i zjeżdżamy do Kawęczynka. Tu opuszczamy szlak i szosą dojeżdżamy do drogi Szczebrzeszyn – Zwierzyniec i znaków dalszej części szlaku rowerowego. Wybierając tę opcję ominiemy jednak Szczebrzeszyn. Można także kontynuować trasę szlaku rowerowego i na wspomnianym rozwidleniu skręcić w lewo. Szybko osiąga się utwardzaną kamienistą drogę, która sprowadza do Szczebrzeszyna. Tę opcję miałem zamiar wybrać, bowiem do pociągu powrotnego nie było już wiele czasu, a ze wzgórz najbliższa droga do stacji wiedzie właśnie szlakiem rowerowym i dalej szosą 858. Niestety pobłądziłem nieco i zjechałem ze dwa wąwozy dalej.

Do pociągu jeszcze tylko 20 minut, a ja tymczasem dopiero pozdrawiam pomnik słynnego chrząszcza nad źródełkami. W Szczebrzeszynie stacja PKP jest odległa o 4 km od miasta, więc trzeba było się spieszyć. Na dworzec zajechałem 8 minut przed pociągiem „Roztocze” (wtedy w relacji Rawa Ruska – Warszawa). Do wagonu rowerowego ładuję się punktualnie o 17.22. Za mną (po doliczeniu wycieczek bocznych w rejonie Turobińskiej Góry) 120 km rowerowej jazdy.
Wyprawa II
Na szlak powracam tydzień później. Najpierw dojazd pociągiem z Lublina do stacji Szczebrzeszyn i przejazd do właściwego miasta. Tym razem będzie dosyć czasu, aby je zwiedzić.
Szczebrzeszyn to miasteczko, które zachowało nadal swój kresowy charakter. Do dziś, wokół rynku, zachowały się dwa kościoły (oba z XVII w.), cerkiew i synagoga. Tutejszy kirkut należy do najciekawszych tego typu obiektów na wsch. od Wisły.

Za znakami szlaku rowerowego jadę nad źródełka i raz jeszcze pozdrawiam pomnik chrząszcza. Powyżej ciekawe grodzisko.
Jadę skrajem Wzgórz Szczebrzeszyńskich przez Kawęczyn i Topólczę (w tej ostatniej intrygująca murowana cerkiew z 1913 r.).
Docieram do osady Bagno, znajdującej się na skraju Zwierzyńca. Szlak skręca tu w lewo. Mijam tablicę informacyjną o sprzedaży miodów. Wskazuje ona kierunek do ciekawego skansenu pszczelarskiego, którego właściciel ma faktycznie pasiekę i oferuje bynajmniej nie tylko miody (szkoda, że został on później zamknięty).

Dalej cmentarz i już Zwierzyniec. Przy ul. Zamojskiej interesujące miejsce. Tuż co obok siebie znajduje się figura św. Jana Nepomucena, krzyż pamięci ks. Konstantego Budkiewicza (zamordowanego w Moskwie za obronę praw kościoła katolickiego w Rosji) i pomnik postawiony pierwotnie ku czci cara (za uwolnienie chłopów z pańszczyzny). Później umieszczono na nim tablicę upamiętniająca zwycięstwo nad bolszewikami w 1920 r. (która jednak nie przypadła do gustu władzom PRL i powróciła na swe miejsce dopiero w latach 90. XX w.).
Skręcam w ul. Parkową. Nieopodal hotelu nadleśnictwa, na jego zapleczu, przy płocie (strona wschodnia), odnaleźć można pokryte mchem 4 niewielkie nagrobki. To pozostałości dawnego cmentarza dla psów, pochodzącego z początku XX w.
Teraz jeszcze tylko park środowiskowy i docieram do stawu kościelnego w centrum Zwierzyńca. Tu kończy się I etap Centralnego Szlaku Rowerowego Roztocza. Do powrotnego pociągu czasu zostało jeszcze wiele, starczyło go na dokładniejsze zwiedzanie.
Zwierzyniec to siedziba Roztoczańskiego Parku Narodowego, warto odwiedzić Ośrodek Edukacyjno-Muzealny RPN. Znajdziemy tu także ciekawe zabytki: barokowy kościół na wyspie z XVIII w., stary browar z pocz. XIX w., a także wiele budynków pamiętających jeszcze czasy Ordynacji Zamojskiej. Przed dawną willą plenipotenta (obecnie siedziba dyrekcji RPN) zobaczyć można pomnik konika polskiego (postawiony w 2009 r.). To także ważny węzeł pieszych szlaków turystycznych Roztocza.
Potem już tylko powrót do Lublina pociągiem „Roztocze” (wówczas w relacji Rawa Ruska – Warszawa).

Wrzesień 2003

Etap II, część 1: Zwierzyniec – Belżec