Szynobusy Przewozów Regionalnych na Roztoczu

Długi weekend majowy 2012

Weekend majowy to sprawdzian „bojowy” dla każdego przewoźnika. Nie inaczej jest w przypadku Roztocza.
Na majówkę 2012 przewidziano kursowanie szynobusów Przewozów Regionalnych w relacjach Lublin – Zamość/Bełżec/Jarosław. To nowość, bo w 2011 r. pojazdy te docierały tylko do Bełżca. Należy podkreślić, że przygotowując rozkład jazdy pomyślano o dość dobrym skomunikowaniu pociągów roztoczańskich ze składami kursującymi w relacji Warszawa – Lublin. O wiele gorzej wypadł kierunek południowy, tu jednak oprócz szynobusów mamy całoroczny pociąg pospieszny PKP Intercity Zielona Góra – Wrocław – Zamość (który na Roztoczu zatrzymuje się niestety tylko w Zwierzyńcu i Szczebrzeszynie).
Połączenia regionalne uruchomiono w piątek 27 IV, a więc dzień przed właściwą majówką. Tego dnia skorzystałem z „Kasztelana”, a więc najbardziej popularnego połączenia (na Roztocze wyrusza on z Lublina o 9.35, a powraca późnym popołudniem).

Przy kasach na dworcu w Lublinie wyłożono foldery promujące Roztocze. Brawo! Tego typu akcje promocyjne należy kontynuować w przyszłości.

Połączenia Lublin – Zamość utrzymywane są obecnie całoroczne i cieszą się sporą frekwencją, na co wpływają niskie ceny (bilet studencki w pełnej relacji kosztuje tylko 5 zł 60 gr), a także niezły czas jazdy (2 godziny).
27 IV sprawdzałem aktualne prędkości szlakowe na trasie Rejowiec – Horyniec Zdrój. GPS wykazał, że na odcinku Rejowiec – Zawada szynobus jedzie początkowo z prędkością 90 km/h, dalej 80 km/h, ponownie przyspiesza za Ruskimi Piaskami do 100 km/h, a za Złojcem momentami porusza się jeszcze szybciej. Za Zawadą aż do Siedlisk Tomaszowskich niemal cały czas jedzie się z prędkością 70 km/h. Najgorzej wypada końcowy odcinek, od okolic Siedlisk aż do Horyńca prędkość waha się w granicach 20-30 km/h (z wyjątkiem krótkiej prostej przed stacją Werchrata, gdzie jest 60 km/h).

Właściwy weekend majowy zaczął się jednak dzień później – w sobotę 28 IV.
Ponownie sprawdzałem frekwencję w „Kasztelanie”, a więc w połączeniu najbardziej dogodnym dla turystów. Tuż co po godzinie 9 rano niemal cały peron wypełniony był pasażerami. Na roztoczański pociąg czekało ok. 350 osób, naliczyłem także 52 rowery, później było ich jeszcze więcej! Chwilę stresu przeżyli rowerzyści, bowiem przez megafony podawano komunikat głoszący, że „w pociągach REGIO istnieje ograniczona możliwość przewozu rowerów”. W lubelskich szynobusach SA-134 jest stojak tylko na 3 rowery i to też nie we wszystkich maszynach. Przewozy Regionalne powinny przemyśleć sytuację i przygotować choćby jeden pojazd, w którym wymontowano by część foteli i wsadzono duży stojak na rowery.
Tuż co przed właściwą godziną odjazdu podstawiono skład złożony z dwóch szynobusów SA-134. Tego dnia, jak dowiedziałem się od obsługi pociągu, obie maszyny kursowały – i słusznie! – bezpośrednio na Roztocze (dla pasażerów udających się do Zamościa w Zawadzie czekał szynobus łącznikowy). Jak się okazało, wszyscy oczekujący (także rowerzyści!) zmieścili się do pociągu, choć z trudem.
Na zdjęciu mieszczący się w obiektywie fragment peronu, z którego pół godziny później odjechał roztoczański pociąg. Poniżej jedna z wielu tego dnia grup rowerzystów, a fotografie na następnej stronie wykonano tuż co przed odjazdem pociągu.

Trzeba mieć jednak świadomość, że w kolejnych latach frekwencja będzie jeszcze większa. W 2012 r. weekend majowy trwa aż 8 dni, w tej sytuacji wiele osób decyduje się na krótszy wyjazd, a poprzez to ruch turystyczny bardziej równomiernie rozkłada się w czasie. Ale często majówka jest przecież krótsza, a wtedy więcej osób decyduje się na pełny wyjazd i frekwencja w pierwszy i ostatni dzień weekendu rośnie.
Mam nadzieję, że pojawią się na Roztoczu kiedyś szynobusy, do których będzie można w sezonie doczepiać wagony rowerowe, co rozwiąże bodaj najważniejszy obecnie problem z ograniczoną ilością wolnego miejsca. Na zdjęciu poniżej wspomnienie dawnego pociągu Solina” i grupy wagonó relacji Warszawa – Bełżec, w których taki wagon był.