Lasy Janowskie – opis krajoznawczy

Lasy Janowskie to nie tylko przyroda. W tutejszy pejzaż wpisane są ślady przeszłości w postaci zabytków architektury drewnianej, obiektów sakralnych, zespołów urbanistycznych i miejsc pamięci narodowej. Świadczą one o bogatej, nieraz burzliwej, historii tego regionu.
Nazwa Lasy Janowskie pochodzi oczywiście od „stolicy” całego regionu – Janowa Lubelskiego z dawnym klasztorem dominikanów (patrz strona: Roztoczańskie miasta…). Po zwiedzeniu miasta warto wyruszyć w kierunku puszczy. Jej duża część należała niegdyś do ogromnego majątku rodu Zamoyskich – Ordynacji Zamojskiej. To jej staraniem przeprowadzono w XVIII w. ważną akcję osadniczą, w wyniku której oprócz istniejących już wsi i miasteczek pojawiły się nowe. Utworzona wtedy podstawowa sieć osadnicza nie zmieniła się do dziś! Nadal w środku leśnej głuszy odnaleźć można niewielkie przysiółki, liczące ledwie kilka domów, takie jak Krasonie czy Dębowiec do których nie da się dojechać asfaltową drogą. Nadal także gęstość zaludnienia jest niewielka i wynosi 2,6 osób/km kw.
Najpierw zajrzyjmy jednak na zachodni skraj kompleksu Lasów Janowskich. Odnajdziemy tam Zaklików. To dawne miasteczko, które uzyskało prawa miejskie już w XVI w., by je utracić po powstaniu styczniowym. Nieopodal kościoła parafialnego z 1608 r. odnaleźć można oryginalny słup graniczny (fotka poniżej). Na tabliczce czytamy: „Słup graniczny C.K. Austrii z dawnej granicy Galicji i Królestwa Kongresowego. W listopadzie 1918 r. słup ten mieszkańcy Zaklikowa przenieśli ze wsi Łążek i umieścili w tym miejscu, jako pamiątkę zniesienia rozbiorów i odzyskania niepodległości”. No cóż, aż do I wojny światowej granica zaborów biegła nie tak daleko stąd, przez lasy, zgodnie z biegiem rzeki Bukowa.

W Zaklikowie warto odwiedzić także cmentarz z modrzewiowym kościółkiem z 1580 r. Na jego ścianach zewnętrznych zawieszono szeregi tabliczek trumiennych! Czas ucieka, wieczność czeka.

Z Zaklikowa drogą asfaltową, wzdłuż północnej krawędzi Lasów Janowskich, można dojechać do Modliborzyc. Także ta miejscowość utraciła prawa miejskie po powstaniu z 1863 r. Uwagę zwraca murowany renesansowy kościół z XVII w. i budynek dawnej synagogi z XVIII w. (obecnie dom kultury).
Jadąc stąd na południe uczęszczaną trasą Modliborzyce – Janów Lubelski – Rzeszów trafimy do wsi Łążek Ordynacki. Jeżeli skręcimy tu z głównej szosy na zach. trafimy do Łążka Garncarskiego, od niemal 200 lat słynnego z wyrobów ceramicznych. Garnki trafiały stąd niegdyś po Sanok i Turkę na płd., okolice Lwowa na wsch. oraz Iłżę, Ostrowiec i Mielec na zach. Przed I wojną światową docierały do nabywców w odległych rejonach Rosji, a w okresie międzywojennym do warszawskich sklepów. Obecnie Łążek jest raczej ośrodkiem produkcji kafli niż garnków, choć tradycja garncarska jest nadal kultywowana. Nadal działają tu trzy pracownie garncarskie wytwarzające naczynia gliniane tradycyjnymi metodami. Innym ośrodkiem twórczości ludowej, położonym na wsch. skraju puszczy jest wieś Bukowa, słynna niegdyś z wyrobów plecionkarskich i łubiarskich.
Niemal pośrodku pomiędzy Łążkiem a Bukową znajduje się osada Szklarnia. W 1986 r. utworzono tutaj ostoję potomka dawnego tarpana – konika biłgorajskiego. Gdy w 1806 r. Zamoyscy likwidowali leśny zwierzyniec tamtejsze tarpany trafiły do okolicznej ludności i krzyżowały się z miejscowymi końmi. W latach 30. i 40. XX w. podjęto w Popielnie i Białowieży próby wyselekcjonowania z nich tarpanów. Określono je tym razem jako koniki polskie. Do dziś zachowały one wiele cech tarpanów, są przy tym bardzo łagodne i bardzo dobrze czują się w towarzystwie dzieci (są wykorzystywane w hipoterapii).
Ze Szklarni blisko już do Porytowego Wzgórza – miejsca jednej z największych bitew partyzanckich okresu II wojny światowej. Był to finał niemieckiej akcji pacyfikacyjnej Sturmwind I (Wicher I), która rozegrała się w dniach 9-14 VI 1944 r. Do akcji przeciw partyzantom skierowano siły liczące ok. 30 tysięcy bardzo dobrze wyszkolonych żołnierzy (w tym 3 dywizje Wehrmachtu i samoloty 4 Floty Powietrznej). Zgrupowanie partyzanckie liczyło ok. 3000 ludzi. Wśród nich było 100 żołnierzy z AK i BCh, 700 z AL i 1900 partyzantów radzieckich. Po zaciętych walkach partyzanci wycofali się nocą z 14/15 czerwca w dalsze rejony Puszczy Solskiej. Zgrupowanie zachowało przy tym pełną zdolność bojową. Po wojnie na Porytowym Wzgórzu utworzono cmentarz partyzancki, odsłonięto także pomnik dłuta Bronisława Chromego. Przedstawia on 5 biegnących partyzantów, pomiędzy którymi wybucha granat. Obok krzyż i głaz pamięci żołnierzy AK i BCh.

Na południe od Porytowego Wzgórza odnajdziemy wieś Momoty Górne. Zobaczyć tu warto niezwykły drewniany kościół pw. św. Wojciecha (fotografia poniżej). Miejsce na jego budowę ustanowił w 1938 r. hrabia Zamoyski. Pierwotnie stanęła tylko drewniana kaplica. W 1972 r. ustanowiono w Momotach parafię, proboszczem został ks. Kazimierz Pińciurek. On to własnymi rękoma, które – jak sam mówił – „nigdy do tej pory nie przecięły nawet jednej deski”, rozpoczął budowę nowej świątyni. Działo się to bez pozwolenia niechętnych władz, nawet bez planu. „Robota sama nadawała plan, często było tak, że pomysły przychodziły w czasie pracy i zmieniały pierwotny zamysł”. Ks. Pińciurek wykorzystał w pracy zabytkowe drzewo. Co to takiego? Otóż w owym czasie chłopi pozbywali się wiekowych stodół. Większość drewna była zepsuta, niektóre bale zachowały się jednak w znakomitym stanie. Właśnie te „zabytki” zostały wykorzystane do budowy kościoła. Najważniejsze prace ukończono już w 1975 r., ale od tej pory cały czas coś się tu zmieniało. 21 III 1999 r. ks. Pińciurek zmarł, został pochowany na cmentarzu parafialnym w Momotach Górnych. O jego pracy tak powiedział biskup Jan Śrutwa: „Zawarta jest w nim cała historia powstania sztuki chrześcijańskiej, od prostych symboli do dekoracyjnych dzieł baroku”.

Wędrujmy dalej przez Lasy Janowskie. Na ich płn.-wsch. skraju znajduje się Frampol z ulicą o zabudowie stodolnej (por. „Roztoczańskie miasta…”).
.
Przenieśmy się teraz na południe. Odnajdziemy tam miejsce, gdzie do Sanu wpada królowa rzek pobliskiego Roztocza – Tanew. To miasteczko Ulanów. Niegdyś zwano je „Małym Gdańskiem”, a to z uwagi na rozpoczynające się właśnie tu spływy flisackie, których trasa wiodła Sanem i Wisłą aż do Gdańska. Z czasem flisaków było coraz mniej, jednak dzięki powołanemu w 1991 r. Bractwu Miłośników Ziemi Ulanowskiej p.w. św. Barbary (patronki flisaków) tratwy powróciły nad San. Tym razem jednak już głównie w celach promocyjno-turystycznych. Czasy się zmieniają.
W Ulanowie warto zobaczyć modrzewiowy kościół parafialny pw. św. Jana Chrzciciela z 1643 r. i drewniany kościół pw. Św. Trójcy z 1690 r. (tzw. flisacki, niedawno odbudowany po pożarze).
Także nad Tanwią położone są Harasiuki, lokalny ośrodek sportów wodnych. Duży zalew wodny (40 ha), malowniczo położony na skraju puszczy, znajduje się również w Janowie Lubelskim, a mniejszy w Zaklikowie.
A inne atrakcje? W Lasach Janowskich odnajdziemy liczne piękne kapliczki, wśród nich wiele bardzo starych i zabytkowych.

Niektóre są drewniane, inne murowane, a w środku figury świętych i skłaniające do zadumy rzeźby „Frasobliwego”. Jedna z najstarszych kapliczek znajduje się przy tzw. gościńcu biłgorajskim. Jest drewniana i pochodzi z poł. XIX w. Inne odnaleźć można w wioskach i miasteczkach, na rozstajach dróg, na polach. Szczególnie wyróżnić należy kapliczkę znajdującą się w leśnym uroczysku Kruczek (nieopodal zalewu w Janowie Lubelskim). Przy niej spotykali się partyzanci NOW-AK „Ojca Jana”, powstańcy, a jeszcze wcześniej – według podań – w tym samym miejscu miał odpoczywać św. Antoni w drodze do Radecznicy.
W puszczy uwagę zwracają także liczne stare krzyże. Bodaj najstarszy z nich znajduje się w Krzemieniu (1848 r.).
Malowniczo prezentują się także stare zagrody (np. w Ujściu i Flisach), leśniczówki i gajówki, z których niektóre pamiętają jeszcze czasy Ordynacji Zamojskiej. W Krzeszowie i Konstantowie znajdują się nawet małe zagrody – skanseny.
Nie można zapomnieć jeszcze o mostkach i zachowanym do dziś nasypie dawnej kolejki leśnej (patrz: Dział kolejowy). Jej trasa wiodła z Lipy do Bukowej, a swego czasu nawet do Biłgoraja. Wykorzystywany wówczas tabor zobaczyć można do dziś na ekspozycji plenerowej utworzonej przy siedzibie Nadleśnictwa Janów Lubelski. Napis na jednej z lokomotyw informuje, że wykonano ją w fabryce im. Feliksa Dzierżyńskiego w Chrzanowie w 1958 r.
Czy warto wybrać się w Lasy Janowskie? Na pewno tak! Powyżej wymieniono jedynie niektóre z interesujących miejsc, które można odnaleźć podczas wędrówek pieszych, rowerowych czy samochodowych. A że turystów nadal nie ma tu wielu – spokój i cisza są zapewnione. Zapraszamy do odwiedzenia Lasów Janowskich !