Opowieść o roztoczańskich miastach i miasteczkach

Roztocze zaczyna się w rejonie Kraśnika a kończy we Lwowie. Oba miasta położone są wśród wzgórz. Lwów to wielka i słynna metropolia, ale i Kraśnik jest interesujący.

Kraśnik założono przy dawnym szlaku handlowym ze Śląska i Gór Świętokrzyskich do Włodzimierza, Kijowa i Wilna. Miasto na pewno istniało już w XIV w. Niegdyś stał tu nawet zamek, po którym do dziś pozostało już tylko wzgórze i zarysy fos.

W 1604 r. właścicielem Kraśnika stał się Jan Zamoyski. Już wtedy stał tu kościół i klasztor kanoników regularnych. Jego budowa trwała lata, a rozpoczęto ją w 1469 r. (rok wcześniej kanonicy trafili do Kraśnika). Przy budowie mieli pracować jeńcy tatarscy, do dziś w portalu pod wieżą zegarową widoczna jest kamienna głowa Tatara w turbanie. Inny ciekawy sakralny zabytek Kraśnika to barokowy dawny kościół szpitalny, obecnie rektoralny, z XVIII w. Ale nie tylko kościoły tu budowano. Tak jak w wielu miastach dawnej Rzeczpospolitej, także w Kraśniku, mieszkało niegdyś wielu Żydów. Pozostały po nich dwie synagogi.
Obecnie przez rynek prowadzi uczęszczana szosa Kraśnik – Opatów. Mimo to ma on swój klimat. Tak jak przed wojną stoi tu pomnik pamięci marszałka Piłsudskiego. Po drugiej stronie zwraca uwagę reklama kraśnickiej cegły. To nie przypadek. Na Roztoczu Zachodnim funkcjonowało niegdyś wiele znakomitych cegielni, w ostatnich latach borykają się jednak one z trudnościami finansowymi. Takie czasy.

Wyruszamy w roztoczańską podróż. Przez wieki, wraz ze wzrostem osadnictwa, zakładano tu kolejne miasta, jednak po powstaniu styczniowym carski zaborca wielu z nich odebrał prawa miejskie. Czasem udawało się je później odzyskać.
Jadąc wśród wzgórz mijamy wieś Batorz (niegdyś mieściła się tu nawet siedziba klucza ordynackich dóbr).

Stąd warto udać się na południe do Janowa Lubelskiego. Miasto, położone w pobliżu południowej krawędzi Roztocza Zachodniego warte jest szczególnej uwagi.
Już w XIII w. znajdowała się tu wieś Biała. W 1596 r. tereny te trafiły do Ordynacji Zamojskiej. Miasto Janów Lubelski lokowano natomiast w XVII w. Był to czas licznych objawień Matko Bożej na ziemiach wschodnich, w ich miejscach stawiano potem sanktuaria. Na Roztoczu jedno z nich wzniesiono w Krasnobrodzie, a drugie właśnie w Janowie Lubelskim. Wedle podań 2 XI i 8 XII 1645 r. janowskiemu bednarzowi Wojciechowi Bosko objawiła się Matka Boża przekazując posłanie: „jest wola Boża, aby się chwała Jego na tym miejscu i pamiątka Moja odprawiała”. Przysłana na miejsce przez biskupa krakowskiego Piotra Gembickiego komisja teologów potwierdziła autentyczność zdarzenia. Początkowo wzniesiono drewnianą kapliczkę, potem drewniany kościół, a na przełomie XVII i XVIII w. murowany. Powstał także klasztor dominikanów.
W Janowie warto wybrać się także nad źródełka (ok. 500 m na płn. od kościoła). Jest to swoisty ewenement – źródlisko niemal w centrum miasta! Płynąca tu obficie znakomita woda wykorzystywana jest przez mało znany janowski browar.

Kontynuujemy wyprawę. Jedziemy na wsch. skrajem Lasów Janowskich, stanowiących część Puszczy Solskiej. Mijamy wiele, tak charakterystycznych dla tej ziemi, kapliczek. Docieramy do ważnego szlaku drogowego z Lublina do Biłgoraja. W niewielkiej odległości od siebie, pomiędzy wzgórzami Roztocza, założono tu niegdyś 3 miasta: Frampol, Goraj i Turobin. Prawa miejskie ma jednak już dziś tylko pierwsze z nich.

Frampol założono na początku XVIII w. i bardzo szybko udało się uzyskać prawa miejskie. Zostały one utracone po powstaniu styczniowym, a odzyskane dopiero w 1993 r.
Frampol był niegdyś znanym ośrodkiem tkackim produkującym tzw. „płótna frampolskie”. Interesująca jest ulica o zabudowie stodolnej, obiegająca całe miasteczko. Zachowało się kilkadziesiąt stodół tworzących niemal zwarty ciąg! Najciekawszy jest jednak rynek. Wokół niego ulokowano dwa ciągi zabudowy mieszkalnej, rozdzielone ulicami stodolnymi, równoległymi do boków rynku. Ciągi mieszkalne przecinały również cztery ulice wychodzące ze środków pierzei i cztery arterie wylotowe biegnące po przekątnej kwadratu, a przechodzące przez małe kwadratowe place w narożnikach rynku. Warto wspomnieć, iż pierwotny rynek miał aż 226 na 226 metrów, co było niezwykłe nawet na skalę europejską. Po 1860 r. rynek zmniejszono do wymiarów 146 na 146 m, dalej jednak był on większy np. od rynku w Zamościu. We Frampolu uwagę zwraca także neogotycki kościół pw. Matki Bożej Szkaplerznej i św. Jana Nepomucena z XIX w.

W dalszej podróży warto skorzystać z drogi krajowej nr 74. Na początku XXI w. doczekała się ona atrakcyjnego przedłużenia do Szczebrzeszyna, prowadząc przez malownicze wzgórza w rejonie Szperówki. No właśnie, Szczebrzeszyn, to kolejne roztoczańskie miasto, które odwiedzimy.

Szczebrzeszyn. Jan Brzechwa popełnił niegdyś wiersz, z którego wynikało, że „w Szczebrzeszynie chrząszcz brzmi w trzcinie i Szczebrzeszyn z tego słynie”. Trzciny w pobliskiej dolinie Wieprza występowały jeszcze na początku XX w., a w 2002 r. chrząszcz doczekał się drewnianego pomnika, postawionego nad źródełkami.
Co najmniej w XIII w. istniał tu gród przy szlaku handlowym z Krakowa do Kijowa. Pierwszy zapis nazwy miejscowości pochodzi z 1352 r. Nim skończył się wiek XIV Szczebrzeszyn miał już prawa miejskie magdeburskie i jest to jedyne miasto niepowiatowe w Polsce, które utrzymało swoje prawa od momentu nadania do dziś.
W ciągu wieków Szczebrzeszyn miał wielu właścicieli, był wśród nich m.in. Dymitr z Goraja. W 1593 r. miasto trafiło do Ordynacji Zamojskiej.
Ogromne wrażenie wywiera rynek. Do dziś, obok siebie odnaleźć można dwa kościoły (parafialny i franciszkański, oba z XVII w.), cerkiew (prawdopodobnie z końca XIV w.) i synagogę (z przełomu XVI i XVII w.). Cóż bardziej świadczyć może o wielokuturowości tej ziemi? Warto wybrać się także na płd.-zach. skraj miasta. Na wzgórzu odnajdziemy tu ogromny kirkut, a na sąsiednim wzniesieniu ruiny baszty wzniesionej na dawnym grodzisku (dziś teren prywatny.

Gdzie jechać dalej? Jeżeli mamy trzymać się wzgórz Roztocza, to do pobliskiego Zwierzyńca. Wcześniej jednak warto udać się w przeciwnym kierunku – do Zamościa. Zamość na Roztoczu nie leży, ale konsekwencje decyzji podejmowanych w zamojskim pałacu odnosiły się wszak do całej ordynacji. Poza tym to wyjątkowo piękne miasto, wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO.
Zamość został założony w 1580 r. i w tym samy roku otrzymał prawa miejskie.

O fundatorze, Janie Zamoyskim, Jerzy Douza (Georg van der Does) tak napisał: „Nic jednakowoż nie świadczy bardziej o jego miłości do ojczyzny, jak to właśnie miasto, które własnym sumptem od fundamentów wybudował, potężnymi murami i basztami przeciw napadom nieprzyjaciół wzmocnił, od swego imienia Zamościem nazwał. W ten sposób pozostawił on pamiątkę po sobie, od piramid i pomników trwalszą, nie tylko w Polsce, ale również w całej Europie”. Zamość stał się miastem-fortecą, siedzibą zatwierdzonej 9 lat później Ordynacji Zamojskiej. Niebawem mieszkali tu przedstawiciele 12 narodowości, w tym Polacy, Anglicy, Grecy, Holendrzy, Ormianie, Persowie, Turcy, Węgrzy i Żydzi.
Przez lata miasto pozostało niezwyciężone. Przetrwało nawet atak szwedzki w 1656 r. Ponoć na propozycję poddania miasta ówczesny ordynat Jan „Sobiepan” Zamoyski miał odpowiedzieć: „Przyjemniej byłoby wszystkim, gdyby Jego Królewska Mość król szwedzki przybył w te strony z gałązką pokoju, nie zaś z wojennym orężem. Co się tyczy poddania miasta, to stoi temu na przeszkodzie wierność, którą przysiągłem Jego Królewskiej Mości Janowi Kazimierzowi. Niewzruszonym moim postanowieniem jest bronić Zamościa aż do końca.”
Po powstaniu styczniowym Zamość utracił charakter fortecy. Część umocnień zburzono, jednak na szczęście ich fragmenty przetrwały do dziś.
Zwiedzanie Zamościa najlepiej rozpocząć od rynku. W jego płn. pierzei znajduje się ratusz z XVI w. otoczony starymi kamienicami (w ich części utworzono Muzeum Zamojskie). Warto także przejść się po dalszej części starówki i odwiedzić te najbardziej znane budowle: katedrę (dawną kolegiatę z XVI w.), synagogę (XVII w.), Akademię Zamojską (z XVII w.), Arsenał (z XVII w., ale jest także ekspozycja plenerowa z uzbrojeniem z okresu II wojny światowej) no i oczywiście dawny pałac Zamoyskich (XVI w.). Przed nim już niebawem ma stanąć okazały pomnik założyciela miasta.

Z Zamościa jedziemy dalej do wspomnianego już Zwierzyńca, najlepiej przez Kosobudy i Roztoczański Park Narodowy. Tereny te nabył w 1593 r. Jan Zamoyski. Zanim powstało miasto Zwierzyniec, to powstał „zwierzyniec” z żubrami, łosiami i wszelaką leśną zwierzyną, oraz z dzikimi konikami leśnymi – tarpanami. Las otoczono parkanem, a na jego skraju wzniesiono drewniany dwór. Pod koniec XVI w. w pobliskiej rozległej dolinie rzeki Wieprz rozwinęła się osada, a drewniany dwór został zastąpiony przez prawdziwy pałac. Była to ulubiona rezydencja Marii Kazimiery de la Grange, margrabianki d’Arquein, słynnej „Marysienki”. Była żoną Jana Jana „Sobiepana” Zamoyskiego, a po jego śmierci ówczesnego chorążego, późniejszego króla, Jana III Sobieskiego.
Z tym miejskim charakterem Zwierzyńca to tak po prawdzie różnie bywało, w każdym razie w 1990 r. prawa miejskie przyznano ostatecznie.
Wśród zabytków Zwierzyńca wyróżnia się barokowy kościół (XVIII w.) postawiony na wyspie stawu, browar (z początku XIX w.) i dawne budynki ordynackie. Ciekawostką jest pomnik postawiony „na pamiątkę wytępienia szarańczy wędrownej przybyłej w te okolice 27 sierpnia 1711 roku. Wyniszczono szarańczy żywej korcy 656, użyto do tego robocizny pieszej dni 14 000”. Na marginesie, korzec to 50 litrów.
W Zwierzyńcu znajduje się siedziba Roztoczańskiego Parku Narodowego i Ośrodek Edukacyjno-Muzealny. Park ustanowiono dla ochrony zbiorowisk leśnych o górskim charakterze, z których najcenniejsze to buczyna karpacka i bór jodłowy. I właśnie przez te lasy wiedzie kolejna część trasy prowadząca do Józefowa.

Józefów. Miasto założył piąty ordynat Tomasz Józef Zamoyski. Królewski przywilej lokacyjny został przygotowany w 1715 r., jednak król go nie podpisał. Ostatecznie dokument podpisał sam ordynat w 1725 r. Najważniejsze zabytki to: kościół parafialny z XIX w., synagoga (także XIX w.) i ratusz z XVIII w.
Józefów od wieków słynął jako znaczący ośrodek kamieniarski, w okolicy zobaczyć można wyjątkowo liczne kamienne krzyże i figury. Potężny kompleks kamieniołomów, znajdujący się na płd. od miasta, na skraju lasów Puszczy Solskiej, jest wykorzystywany do dziś. Warto jeszcze wspomnieć, że w 1998 r. w budynku Miejsko-Gminnego Ośrodka Kultury otwarto muzeum kamieniarstwa (nosi ono imię jednego z najbardziej znanych józefowskich kamieniarzy – Adama Grochowicza).

Z Józefowa udajemy się szosą przez Długi Kąt do pobliskiego Krasnobrodu. Przecinamy lasy należące do Krasnobrodzkiego Parku Krajobrazowego. Jeszcze przed wjechaniem do miasta, po osiągnięciu rozległej doliny, warto udać się do ukrytej w bukowym lesie malowniczej drewnianej kapliczki p.w. św. Rocha, wzniesionej w 1943 r. w miejsce starszej z XVII w.

Krasnobród położony jest przy dawnym trakcie z Krakowa do Kijowa.

Prawa miejskie uzyskane w 1576 (lub 1572) r. Pierwszymi znanymi właścicielami byli Lipscy, a później Leszczyńscy i Zamoyscy. Tym ostatnim nie udało się jednak zatrzymać miasta na stałe, co było swoistym ewenementem. Ostatnimi właścicielami Krasnobrodu byli Fudakowscy (to staraniem Kazimierza Fudakowskiego odległa o 15 km stacja PKP Górecko zmieniła nazwę na Krasnobród, która utrzymała się aż do lat 80. XX w., gdy zmieniono ją na Józefów Roztoczański).
Krasnobród jest ważnym ośrodkiem kultu religijnego i tak jak wspominany już Janów Lubelski był w XVII w. miejscem objawień maryjnych. Matka Boża objawiła się w Krasnobrodzie 5 sierpnia 1640 r. Jakubowi Ruszczykowi, a prawdziwość zdarzenia została potwierdzona przez teologów Akademii Zamojskiej. Najpierw w tym miejscu stanęła figura, a potem drewniany kościół, którym opiekowali się dominikanie. Kościół spłonął, a w jego miejsce wzniesiono nową murowaną już świątynię (XVIII w., w ołtarzu głównym cudowny obraz Matki Bożej Krasnobrodzkiej) i klasztor (I poł. XVIII w.). Zwyczajowo ta część Krasnobordu nosi nazwę Podklasztor. Na drugim końcu jest zaś Podzamek. Znajduje się tu dawny pałac Leszczyńskich z XVII w.
Wróćmy jednak do Podklasztoru. Warto odwiedzić tu ciekawe parafialne muzeum Ziemi Krasnobrodzkiej. Natomiast przy pobliskiej Al. Najświętszej Marii Panny znajduje się kilka kapliczek. Najładniejsza z nich, drewniana, to tzw. „kapliczka na wodzie”. Została postawiona w XIX w. w miejscu wcześniejszej, ufundowanej przez Marysieńkę (wówczas Zamojską). Woda ze źródełek przywróciła jej zdrowie i do dziś te uzdrawiające właściwości krasnobrodzkiej wody są znane. Szkoda tylko, że w ostatnich latach źródełka biją coraz słabiej, ale za to cały Krasnobród uzyskał po wielu latach starań status prawdziwego uzdrowiska (pełna nazwa: uzdrowisko nizinne, borowinowe, klimatyczne).

Z Krasnobrodu Podklasztoru jedziemy już prosto do Tomaszowa Lubelskiego.

Tomaszów Lubelski, pierwotnie zwany Jelitowem, został założony przez kanclerza Jana Zamoyskiego ok. 1590 r. na terenie wsi Rogóźno. W 1595 r. był to już Tomaszów (od imienia syna kanclerza). Prawa miejskie od 1621 r., potwierdzone przez króla Zygmunta III Wazę, który zatrzymał się tu w drodze na odsiecz Chocimowi. Znakomite położenie miasta sprzyjało jego rozwojowi. W XVII w. były tu dwa kościoły, trzy cerkwie i synagoga. Nie dziwi więc, że dwa najcenniejsze zachowane zabytki Tomaszowa także mają charakter sakralny: to przepiękny barokowy kościół modrzewiowy z XVII w. z cudownym obrazem Matki Bożej Szkaplerznej z Dzieciątkiem i i murowana cerkiew prawosławna (co nietypowe, bo w tej części Polski dominują cerkwie grekokatolickie) z przełomu XIX i XX w.

Z Tomaszowa jedziemy drogą krajową nr 17 w kierunku Bełżca, tam skręcając już bezpośrednio do Narola, kolejnego miasta na naszej trasie. Mając więcej czasu można z Tomaszowa wybrać także dłuższą drogę, prowadzącą przez Susiec. W tym przypadku będzie to okazja do poznania rezerwatu przyrody „Nad Tanwią” z seriami niewielkich, ale bardzo malowniczych wodospadów.

Narol. Według podań już w XIII w. miał się tu znajdować gród Toporczyków. Pierwsza historyczna wzmianka pochodzi jednak z połowy XVI w., kiedy była tu prywatna wieś założona przez Marcinkowskich. Ok. 1585 r. kolejny właściciel, Florian Łaszcz lokował tu miasto Florianowo. Po zniszczeniu, podczas ataku wojsk Bohdana Chmielnickiego w 1648 r., zostało ono jednak niemal całkowicie zniszczone. Miasto odbudowano, zmieniła się jednak jego nazwa. Już ok. 1670 r. był to Narol. Później prawa miejskie zostały utracone, ale odzyskano je w 1996 r.

Najbardziej znanym zachowanym zabytkiem jest w Narolu imponujący pałac Łosiów z końca XVIII w. Jest to jedna z najpiękniejszych późnobarokowych rezydencji w Polsce, od kilku lat odnawiana przez obecnych właścicieli – państwa Kłosiewiczów. Interesujący jest także rynek. W jego centralnej części odnajdziemy ratusz z końca XIX w., a przy jego skraju kościół parafialny z przełomu XVIII i XIX w. Warto przespacerować się wzdłuż okalającego świątynię muru. Odnajdziemy tam bowiem tablicę upamiętniającą Ignacego Duszla, który zginął w 1778 r. broniąc przed złodziejami sreber swego pana. Ciekawa jest także kapliczka z figurą św. Jana Nepomucena, znajdująca się przy szosie do Bełżca (po jej lewej stronie). Ponoć wystawił ją hrabia Łoś w podzięce za opatrznościowe ocalenie, gdy jego kareta tonęła już w wodach wezbranej pobliskiej rzeki Tanew. Poniżej figury wyryty był napis, dziś nieczytelny. Zachowało się kilka jego wersji, oto jedna z nich pochodząca z miesięcznika „Ziemia” z kwietnia 1922 r.: „Co Pan Panu winien, Pan Wie; Że Pan Pana wyratował w Tanwie; Że więc tedy Pan Pana z Tanwi wyratował; Pan Panu w zamian za to figurę ufundował”.

Narol to ostatnie roztoczańskie miasto po polskiej stronie Roztocza. Warto jednak kontynuować podróż, już na Ukrainie. Najbliższe przejście drogowe znajduje się w Hrebennem. Aby tam dotrzeć, z Narola musimy wrócić do Bełżca i tam jechać już prosto do granicy drogą 17. W samym Hrebennem na wzgórzu, tuż co obok naszej szosy, znajduje się okazała drewniana cerkiew z XVII w. To już przedsmak tego, co czeka nas po drugiej stronie.

Pierwszym roztoczańskim miasteczkiem, jakie miniemy po przekroczeniu granicy, będzie Rawa Ruska.

Rawa Ruska. Pierwsza wzmianka o miejscowości pochodzi z 1455 r. Położenie przy szlaku handlowym Zamość – Lwów przyczyniło się do szybkiego rozwoju miasta.

W 1698 r. spotkali się tu polski król August II i car Piotr I. Podczas trzydniowej uczty podjęto decyzję o przeciwstawienie się nawale szwedzkiej i tak rozpoczęła się wojna północna.
Przy wjeździe do Rawy witają nas ruiny dawnego kościoła i klasztoru reformatów z XVIII w., ale już przy rynku zobaczyć można pięknie odremontowaną cerkiew (XIX w.) i równie starannie odnowiony kościół (XVIII w.).

6 km stąd na wsch. znajduje się niewielkie miasteczko Potylicz. Pierwotnie znajdowała się tu wieś o nazwie Tylicz, notowana już w XIII w. Prawa miejskie od 1420 r. W Potyliczu warto zobaczyć przepiękną drewnianą cerkiew z 1502 r., wzniesioną staraniem miejscowych garncarzy, a położoną na stokach wysokiego wzniesienia.

Nieco dalej na południe zaczyna się ogromny poligon. Podczas jego budowy wysiedlono niemal 200 wsi i ich przysiółków. Zburzono domy i cerkwie. Do dziś stacjonuje tu wojsko.

Wracamy do Rawy i jedziemy w kierunku Lwowa szosą poprowadzoną w pewnym oddaleniu od Roztocza. Początkowo równolegle prowadzi tor linii kolejowej, który za Kulikowem wprowadza bezpośrednio w roztoczańskie wzgórza. Po drodze jest kolejne ważne miasto – Żółkiew.

Żółkiew była miastem prywatnym. Miał swoje miasto Jan Zamoyski, miał także hetman Stefan Żółkiewski. Żółkiew założono w 1594 r. na terenie Winnnik. Prawa miejskie od 1603 r. Wśród późniejszych właścicieli byli także słynny król Jan III Sobieski.
Żółkiew ma kształt nieregularnego pięcioboku (a więc podobnie jak Zamość). Do dziś zachowały się fragmenty murów i stare bramy. W obrębie rynku zobaczymy odnowiony niedawno zamek (XVII w.) i kolegiatę (także XVII w.). W podziemiach świątyni znajduje się krypta grobowa rodów Żółkiewskich i Daniłowiczów. To właśnie tu spoczął poległy w bitwie pod Cecorą (1620 r.) założyciel miasta, hetman Stanisław Żółkiewski. Nieopodal, ale już poza rynkiem, warto zobaczyć cerkiew (XVII w.), a jeszcze dalej dawny zespół klasztorny dominikanów (jeszcze jeden zabytek z XVII w.), synagogę (XVII w.), cerkiew prawosławną, która była niegdyś kościołem (XVIII w.) i drewnianą cerkiew (początku XVIII w.).

Z Żółkwi warto pojechać do monastyru w Krechowie, położonego już bezpośrednio wśród wzgórz Roztocza (tylko 15 km). My w tej opowieści trzymamy się jednak miast. Skoro dotarliśmy do Żółkwi, pozostał nam już tylko ostatni odcinek podróży: do Lwowa.

Lwów to przepiękna metropolia, wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO, która oczaruje każdego przybysza. Po raz pierwszy warto tu przyjechać bez przewodnika i po prostu chłonąć niesamowity klimat tego miasta.

Początki Lwowa sięgają połowy XIII w. Miasto założył ruski ksizę Daniel, a nazwa Lwów nawiązuje do imienia jego syna – Lwa. Pierwotnie był tu tylko ziemno-drewniany gród, który jednak szybko się rozrastał. Nie sposób opisać Lwowa w kilku zdaniach, ani jego licznych zabytków. Jak bowiem opisać wielokulturowe miasto, które dla jednym jest Lwowem, dla innych to Lwiw, Leopolis, czy Lemberg? Jak opisać miasto, w którym od XVIII w. były trzy katedry: łacińska, grecka i ormiańska?
Zwiedzanie Lwowa często zaczyna się od rynku. Co ciekawe, pod deptakiem płynie prawdziwa rzeka – Pełtew. Swego czasu zamurowano ją, a rzeka potem zemściła się na mieszkańcach, wszak kłopoty z zaopatrzeniem w wodę są tu codziennym doświadczeniem.
Na płn. skraju rynku znajduje się monumentalny gmach teatru i opery, zbudowany w latach 1897-1900, w miejscu dawnego pałacu. Na przeciwległym krańcu stoi pomnik Adama Mickiewicza, a pośrodku pomnik ukraińskiego poety Terasa Szweczenki. Tak to tradycja polska spotyka się z tradycją ukraińską. Przy uliczkach równoległych do rynku liczne świątynie, w tym dwie katedry: łacińska (wzniesiona na przełomie XIV i XV w.) i ormiańska (najstarsza część z XIV w.). Do tej trzeciej, greckiej, trzeba już podjechać, ale warto. Także jest piękna. Wzniesiono ją w XVIII w. w miejsce starszej, z przełomu XIV i XV w.
Wycieczki zaglądają takżena słynny Cmentarz Łyczakowski, założony w 1786 r. Polscy turyści zwykle szybko maszerują na Cmentarz Orląt, warto jednak zajrzeć także na boczne aleje. Nie brak tu znanych nazwisk, nie tylko polskich.
No i wzgórze Wysoki Zamek. We Lwowie najpierw powstał gród, jeszcze za czasów Lwa Daniłowicza, a potem aż dwa zamki, wzniesione przez Kazimierza Wielkiego: Wysoki i Niski Zamek. Ten drugi zburzono już po I rozbiorze Polski, a ten pierwszy został rozebrany w XIX w. Do dziś pozostały jednak ruiny, a na szczycie wzniesienia w 1869 r. usypano kopiec upamiętniający 300 rocznicę Unii Lubelskiej. Z jego szczytu roztacza się jedyna w swoim rodzaju panorama. Pięknie prezentuje się stąd starówka, imponująco wyglądają także nowe dzielnice Lwowa.

Na Wysokim Zamku nasza podróż, od Kraśnika do Lwowa, dobiega końca. Ale na Roztocze warto na pewno jeszcze nie raz powrócić. Prawda?