Dawna leśna kolejka wąskotorowa w Suścu

Przez Lubelszczyznę prowadzą nie tylko tory normalne, ale także szerokie (LHS) i wąskie. Kolejka nałęczowska nadal prowadzi sezonowy weekendowy ruch turystyczny. Duże fragmenty torowiska zachowały się na kolejce hrubieszowskiej, choć o pociągach już dawno tam zapomniano.
Historycznie patrząc kolejek wąskotorowych w naszym regionie było grubo ponad 100. Aż trudno uwierzyć, że niemal wszystkie już nie istnieją. Ale jest i dobra wiadomość. Mimo upływu lat w przypadku wielu z nich nasypy są nadal doskonale widoczne i możliwe do przejścia piechotą.
Jedną z najmniej znanych kart w historii roztoczańskich wąskotorówek zapisano w okolicy Suśca.
Pierwsza kolejka pojawiła się tu już w 1928 r. Jej przebieg jest trudny do odtworzenia, nie zaznaczono go bowiem na żadnej z dostępnych map. Wiadomo, że prowadziła koło starej szkoły, a w pobliżu pieszego szlaku czerwonego (na odcinku: skrzyżowanie z pieszym szlakiem czarnym a drogą leśną Susiec – Borowe Młyny), w odległości zaledwie 50 m od trasy turystycznej, odnaleźć można kolejkowy nasyp prowadzący przez przekopaną wydmę. Zaprowadził mnie tu Wiktor Jarosz.

Trasę tej kolejki potem zmieniono (a być może nawet wybudowano od nowa) przy okazji budowy leśniczówki w rejonie kościoła. Tę właśnie wersję można odnaleźć na mapach Sztabu Generalnego WP, w skali 1: 25 000, wydanych w 1958 r. (arkusze Huta Różaniecka i Borowiec).
Pełna trasa kolejki wiodła od stacji PKP Susiec do lasu Wypalanka nieopodal Borowych Młynów (Głuchy). Jej podstawowa długość to 14 km (ale trzeba wspomnieć jeszcze o leśnej bocznicy liczącej 3 km). Wiadomo, że kolejkę zbudowano ok. 1940 r. Czy była to więc inwestycja niemiecka? Jest to możliwe. Niemcy odpowiedzialni byli także za budowę m.in. trasy Lipa – Łążek Ordynacki (1943 r.). Celem była rabunkowa gospodarka leśna. Po wojnie szlak przejęły Lasy Państwowe. Tor miał prześwit 600 mm, a na stanie były 32 wagoniki ciągane nie przez lokomotywy, a.. konie. Kolejkę oficjalnie zlikwidowano w 1954 r., aczkolwiek mieszkańcy Suśca twierdzą, że przynajmniej część torowiska dotrwała do lat 60. Jest to możliwe, skoro trasę kolejki zaznaczono na mapie z 1958 r. Kilka podstawowych informacji o tej trasie znajdziemy w książce: Oktawian Duda, Zygmunt Świerzewski, Krzysztof Zintel, Leśne kolejki wąskotorowe południowo-wschodniej Polski, Poznań 1995.
W maju 2017 r., razem z Pawłem Rydzewskim (GERP), jako drużyna turystyczno-kolejowa, podjęliśmy próbę odtworzenia przebiegu tej kolejki. Z tej okazji przygotowałem specjalne „bilety”.

Początkowy odcinek nie jest specjalnie trudny. Punkt styczny z koleją normalnotorową znajdował się w obrębie stacji PKP Susiec, ok. 150 m od końca peronu (w jego pierwotnej długości, podczas remontu z 2016 r. peron ten nieco skrócono), w kierunku Bełżca. Stąd łukiem wąskie tory prowadziły do głównej ulicy w Suścu, najpierw po jej płn., a potem południowej stronie. Patrząc na dzisiejszy Susiec aż trudno uwierzyć, że kiedyś były tu tory! 300 m przed drogą wiodącą do kościoła kolejka skręcała w lewo, dziś jej trasę przegradza zwarta zabudowa. Dalej przez plac (parking przykościelny) docierała do drogi leśnej Susiec – Borowe Młyny. Po prawej dawna leśniczówka oraz dwie dorodne sosny. Jak wspomina Wiktor Jarosz, to przy nich przechowywane były wózki (typowych wagoników nie było).

Dalej wspomniana droga leśna. Tory wiodły po jej północnej stronie. Na tym odcinku nasyp jest niewidoczny.

1,6 km od szosy tomaszowskiej kolejka skręcała w prawo. Dziś to miejsce nie jest specjalnie czytelne i nieco zarośnięte. Ale już po chwili wędrujemy wygodnie po dawnym nasypie. Kolejka zataczała szeroki łuk, pozwalający ominąć wysoką wydmę. Przecinka w lesie jest nadal wyraźna!

Pod koniec tego odcinka trasa wiedzie przez przekopaną na potrzeby nasypu wydmę, podobną do pierwszego zdjęcia na tej stronie.
Powracamy na główną trasę do Borowych Młynów, ale tylko na chwilę, bo na skrzyżowaniu (5 km szlaku) udajemy się prosto, w nową drogę leśną nr 12 zbudowaną z betonowych płyt. Ech, szkoda, że nie wybraliśmy się na tę trasę, zanim te niwelujące wszystko w okolicy płyty się tu pojawiły…

Pomocą w pokonywaniu trasy kolejki jest fakt, że duża jej część prowadzi leśnymi liniami działowym. Właśnie dlatego ta trasa nie jest tak bardzo zarośnięta.
Betonowe płyty prowadzą dokładnie po starym nasypie, generalnie cały czas prosto, aby po 2 km skręcić w prawo. Niebawem, na skrzyżowaniu działów leśnych, płyty się kończą. Trasa kolejki wiedzie nadal w tym samym kierunku, ale już zwykłym duktem leśnym. Po drodze przepust nad Studziennicą. Czy pamięta on czasy kolejki?

A las jest tu taki… To kolejny fragment trasy kolejki.

8 km – kolejne leśne skrzyżowanie. Jesteśmy przy słupku działowym z numerami 73/90. Kolejka skręcała tu w lewo, aby po 30 m odbijać w prawo, w mniej wyraźną drogę. Po chwili przecinka w lesie dla dawnego nasypu staje się bardziej wyraźna. Trudne orientacyjne będzie miejsce, gdzie przecinamy wysychający bezimienny dopływ Studziennicy. Łatwo zgubić tu szlak.

Już niebawem czeka nas nagroda.
8,5 km – rozwidlenie dawnego torowiska. Prosto wiedzie szlak główny, w prawo odbiega trasa bocznicy. Ładnie w tym miejscu prezentują się dwie „kolejowe” przecinki. Jedno z najbardziej interesujących miejsc na szlaku. Szlak główny prowadzi w lewo.

Wędrując za trasą podstawową po 400 m dalej osiągamy szosę z Błudka. Wcześniej przecinamy końcówkę znanej nam już drogi leśnej nr 12, tu nie będzie już jednak betonowych płyt. Odcinek kolejki między tą drogą, a wspomnianą szosą jest dziś nieczytelny. Przeszliśmy więc na azymut.
Po osiągnięciu drogi asfaltowej skręcamy w lewo. Po kolejnych 800 m kolejka opuszczała ją jednak prowadząc linią działową w lewo do skrzyżowania działów, gdzie w prawo. Nstępny odcinek wiedzie prosto wzdłuż trzech działów leśnych. Po drodze znajdował się niegdyś mostek nad bezimiennym dopływem Studziennicy (bez problemy da się tu przejść suchą nogą).

Dalej wędrujemy prosto.

Następnie droga wykręca w prawo. Gdzieś tutaj trasa kolejki odbijała od leśnej drogi w lewo, ale odcinek ten nie jest czytelny. Ponownie przeszliśmy na azymut.
Drugi raz osiągamy szosę z Błudka, niebawem trafiając na skrzyżowanie z asfaltową drogą z Józefowa (11,5 km). Kolejka prowadziła stąd w stronę Borowych Młynów, po południowej stronie drogi. Pokonujemy mostek na rzece Studziennica, prawdopodobnie pamiętający czasy kolejki.

Na tym odcinku nasyp już nie istnieje, wędrujemy więc szosą.

14 km – koniec szlaku kolejki. Jesteśmy w pobliżu nieistniejącej osady Kozaki.

Ok. 50 m dalej szosa skręca w lewo. To ostatnia prosta przed leśną osadą zwaną Borowymi Młynami (często używana jest także nazwa Głuchy) – stąd tylko 500 m.

Odtworzona trasa kolejki prezentuje się nastepująco:

Kolejka Susiec – Borowe Młyny to nie jedyna trasa wąskotorowa w okolicy Suśca. Wskazać trzeba jeszcze przynajmniej na żelazny szlak wiodący z kamieniołomu na Krzyżowej Górze do stacji PKP Nowiny (ale nie tej obecnej, a tej wcześniejszej, sprzed 2012 r,., znajdującej się niemal 1,5 km bliżej Suśca). Ale to już temat na inną opowieść…

7 czerwca 2017