Nowa ścieżka w RPN

Jednym z dość trudnych odcinków tras pieszych na Roztoczu jest fragment szlaku Krawędziowego ze Zwierzyńca do wsi Sochy, a to z uwagi, że prowadzi on wzdłuż wąskiej szosy, która nie posiada żadnego pobocza. Teraz, dla części tej trasy, pojawiła się alternatywa w postaci sympatycznej ścieżki znakowanej kolorem czarnym. Zaczyna się przy drodze do Florianki, tuż co za zakrętem szosy do Soch i prowadzi przez lasy Roztoczańskiego Parku Narodowego leśnymi duktami do granicy lasów należących do parku.

Tężnia w Jacni

W Jacni (Roztocze Środkowe), przy parkingu przy zalewie stanęła tężnia. Może nie tak monumentalna, jak te w Ciechocinku, ale bez wątpienia równie zdrowa. Po gałęziach tarniny płynie solanka jodkowa z odwiertu Korona z uzdrowiska w Zabłociu. Aby woda zaczęła płynąć należy nacisnąć przycisk. Jedna sesja trwa 30 minut, ale można ją wydłużyć kolejny raz naciskając przycisk. W czasie sesji rozlega się muzyczka relaksacyjna i robi się całkiem sympatycznie. Nie ma żadnych opłat.

Komary atakują!

Jeżeli wybieracie się w najbliższym czasie na Roztocze, pamiętajcie aby wziąć coś porządnego na komary. Niedawno zawitałem w okolice Krynic i wsi Polany tropem planowanej ścieżki partyzanckiej Pamiętajmy. W jej ambitniejszej wersji jest odcinek terenowy w ładnym wąwozie. Wędrując do niego wśród łąk zostałem zaatakowany przez oddziały szturmowe much i komarów. W samym wąwozie mowa była już nie o oddziałach szturmowych, a o całych armiach. Zrobiłem tylko jedno zdjęcie, które wyszło nieostre, ale o drugim po prostu nie było mowy. To kilkusekundowe zatrzymanie oznaczało i tak kilkadziesiąt ukłuć! Co dodatkowo intrygujące w rozbłyskach lampy owady wyszły na BIAŁO, gdy jednak w biegu wyskakiwałem z lasu oczekujący na mnie w samochodzie Marek powiedział, że ciągnęła się za mną komarza CZARNA chmura. Gdy tylko dopadłem samochodu, zarządziłem natychmiastowy odwrót. Niestety, wraz ze mną dostało się do pojazdu jeszcze ok. 50 komarzych komandosów. Tłukliśmy to towarzystwo jeszcze jakieś pół godziny. Tego samego dnia jechałem rowerkiem w innej części regionu, z Józefowa do Hamerni przez Puszczę Solską i problemu nie było. Może dlatego, ze to były okolice południa, kiedy panował największy upał. A w Polanach byłem już popołudniu.

Krzyż pod Długim Kątem

Przejeżdżając pociągiem/szynobusem pomiędzy stacjami Nowiny i Długi Kąt (Roztocze Środkowe) już wiele lat temu wypatrzyłem ciekawy samotny kamienny krzyż. Jakoś nie składało się zobaczyć go z bliska, znajduje się on w środku lasu i z uwagi na mocno piaszczyste dukty nie bardzo da się tu podjechać rowerem. Można jednak dotrzeć pieszo, co uskuteczniłem w majówkę 2019 r. Szynobusem podjechałem do Nowin, a stamtąd pieszo udałem się wzdłuż torów na zach. Wspomniany krzyż znajduje się w pobliżu słupka kilometrowego 94,7, po płn. stronie torów. Napis na nim głosi, że ten krzyż postawiony jest kosztem Jana Zuba 21 listopada 1865 r. Fundator mieszkał w lesie i pewnie z tej przyczyny zwany był lasowym. Krzyż natomiast – według niektórych źródeł – upamiętnia powstańca z 1863 r., który po ranach zadanych przez Kozaków zmarł w tej okolicy, w domu wspomnianego Jana Zuba.

Niesamowite było to, że choć dzień trafił się pochmurny, to w momencie gdy doszedłem do krzyża na chwilę pojawiło się słońce!

Fotograficzna atrakcja Suśca

W Suścu 1 maja 2019 r. (czyli wczoraj) otwarto nową placówkę muzealną – ANALOGOWY: WYSTAWA APARATÓW FOTOGRAFICZNYCH. Znajduje się ona w budynku dawnego sklepu, nr domu 121, naprzeciwko małego parkingu przy źródełkach. Ekspozycja obejmuje ponad 500 analogowych eksponatów z okresu XIX i XX w. Wypatrzyłem tam m.in. całą gamę Zenithów, jednego z tych modeli używałem przez wiele lat… Są też akcesoria, takie jak np. dalmierze. Wstęp 8 zł, zniżka dla młodzieży. W majówkę był czynne codziennie, w sezonie miało być otwarte w soboty i niedziele. EDIT Niestety nie jest. W wakacje 2019 r. muzeum jest dostępnie wyłącznie dla grup zorganizowanych powyżej 10 osób i tylko po uprzednim zgłoszeniu mailowym (analogowy.susiec@gmail.com).

Szlak szumów zimą 1993 r.

Początek lat 90. to czas, gdy fotografia analogowa nadal trzymała się mocno. Na rynku wreszcie dostępne stały się klisze światowej jakości, takich marek jak Kodak czy Fuji. Wcześniej królowało u nas ORWO kolor. Była to jedyna na świecie klisza o magicznych właściwościach: używając jej nowe zdjęcia od razu wyglądały na stare, z mocno nienaturalnymi kolorami. Początki mojej przygody turystycznej to były niestety właśnie diapozytywy ORWO. Niedawno odkryłem, że ostatni raz tego materiału użyłem w lutym 1993 r. na szlaku Szumów w okolicy Suśca. Właściwie to już miałem te slajdy wyrzucić, bo po latach z kolorów pozostał już tylko jeden, ale ale trochę mi było jednak szkoda. To była bardzo udana wycieczka… może w takim razie przerobić je na czarno-białe? Do zimy jak najbardziej pasuje! Tak też zrobiłem, a efekt bardzo przypadł mi do gustu. Można powiedzieć, że po 25 latach odkryłem te zdjęcia na nowo! Na fotce dolina Jelenia. Początkowy fragment szlaku Szumów. Więcej w najnowszym numerze Gazety Horynieckiej. (nr 52, marzec 2019).

Taki szlak…

W 2008 r. w okolicy Majdanu Sopockiego pojawiły się dość nietypowo znakowane szlaki. Przyzwyczailiśmy się, że znakowana trasa turystyczna to dwa białe paski, pomiędzy którymi mamy pasek kolorowy. Tymczasem te sopockie znaki to były osobliwe zygzaki, takie jak ten widoczny na zdjęciu. No i faktycznie generalnie zygzakiem te trasy prowadziły… Jeszcze dziś zbłąkany w lesie turysta czasem na taki znak jeszcze trafi… ale cały projekt odszedł już w zapomnienie. Może i dobrze, bo częściowo chodziło się przez działki prywatne, dziś już zagrodzone.