Wilki: Niebieska Trasa

8 maja 1992 r. na rynku ukazała się debiutancka płyta Roberta Gawlińskiego i Wilków zatytułowana po prostu Wilki i szybko stał się jedną z najlepiej sprzedających się płyt tamtej dekady. Sam zespół na żywo zobaczyłem jednak wiele lat później. Niektóre utwory z pierwszego albumu do dziś są w repertuarze, w tym oczywiście pierwszy wielki przebój, czyli Son of the blue sky, ale tak sobie myślałem, że fajnie by było posłuchać tej płyty po całości. Niemożliwe? Marzenia się czasem spełniają! Styczniowa Niebieska Trasa Wilków nazwą nawiązuje do koloru okładki debiutanckiego krążka i jej atrakcją jest zagranie w całości debiutu – od pierwszej do ostatniej nutki.
Wybrałem przystanek w warszawskim klubie Progresja, który wypadł w sobotę 25 stycznia 2020 r. Jak się okazało, mało brakowało, a koncert by się nie odbył z uwagi na silną infekcję Roberta. Na szczęście dał radę i to przez pełne dwie godziny. A miał dla kogo, bo choć Progresja to duży klub, fani zjawili się na tym koncercie nader licznie. Miejsce pod sceną udało się znaleźć tylko dlatego, że przyszliśmy godzinkę przed występem.

Czytaj dalej Wilki: Niebieska Trasa

Stawy Echo

Stawy Echo to wizytówka Zwierzyńca. Położone wśród lasu, na skraju rozległej piaszczystej wydmy, od lat przyciągają turystów. Poniższe zdjęcie wykonane zostało 1 czerwca 2018 r. Jak się okazało, to moje ostatnie zdjęcie, na których w tych stawach była jeszcze woda. W wakacje 2019 r. można już było chodzić po ich dnie. Zasilający stawy potok Świerszcz w obliczu wieloletniej suszy prowadzi już niewiele wody, zbyt mało, aby stawy mogły się napełnić. Miejmy nadzieję, że w 2020 r. opady będą większe.

Rivendell

Alpy Berneńskie, Szwajcaria, lato 2019 r. Dolina nosi nazwę Lauterbrunnen i znajduje się w okolicy Wengen. Dla J.R.R. Tolkiena, twórcy Władcy pierścieni, to właśnie to miejsce stanowiło pierwowzór siedziby elfów Rivendell. I coś w tym jest. Dolina otoczona jest monumentalnymi skałami, z których spływa na przestrzeni kilku kilometrów cała seria wysokich wodospadów. Zdjęcie wykonałem z przeciwległej strony doliny, z podejścia na Leiterhorn. Wodospady widać było całkiem nieźle, a mgły dodawały im faktycznie iście tolkienowskiej magii. Tak mi się skojarzyło na ten Nowy Rok… Wczoraj Drużyna pierścienia, dziś Dwie wieże, jutro Powrót króla… Trzy dni, trzy filmy.

Świt pod Żółkwią

Wspomnienie z końca września. Po kilku latach przerwy ponownie wyruszyłem na Roztocze po drugiej stronie granicy państwowej. Na zdjęciu wschód słońca w rejonie Żółkwi. Jeszcze nie wiedziałem, jak wiele nowych informacji ta wyprawa przyniesie i jak daleko pojedziemy. A było co oglądać: Złota Podkowa, Ławra Poczajowska, Park Narodowy Północne Podole, Park Narodowy Krzemienieckie Góry z Krzemieńcem na czele, Zbaraż, no i oczywiście dużo Roztocza. Pięknie było!

P.S. To jest wpis nr 201 na moim blogu.

Roztoczańska pustynia

Słynną podkrakowską Pustynię Błędowską swego czasu zalesiono. Piasek nadal tam jest, ale już mało widokowy. Zarazem nie wszystkie pustynie są piaszczyste, bo trafiają się np. kamieniste, czy żwirowe. Jak by nie było, piasku w naszym kraju nie brakuje. Pierwsze skojarzenie? Wędrujące wydmy i Słowiński Park Narodowy. A na Roztoczu? Mój numer 1 to piaszczysta mini-pustynia w okolicy Bełżca. Tak na Mikołajki…

Chris de Burgh w Warszawie

To był mój drugi koncert Chrisa. Jego zasadniczą część stanowiło zagranie w całości dwóch albumów: Moonfleet (2010, faworyt artysty) i Into the Light (1986, najlepiej sprzedająca się płyta de Burgha w całej dyskografii), a na koniec jeszcze kilka hitów spoza tych płyt. W sumie niemal 3 godziny muzyki, rewelacyjnie wręcz nagłośnionej: każdy dźwięk był czysty i wyraźny. Oby tak częściej…

Czytaj dalej Chris de Burgh w Warszawie