Most Jana Stacha

W Znamirowicach, nieopodal pięknego jeziora Rożnowskiego (piętrzącego wody Dunajca), odnaleźć można niezwykły kamienny most. Zbudował go z piaskowca miejscowy gospodarz Jan Stach. Własnoręcznie. Kamień po kamieniu. Dzień po dniu. Budowa zajęła mu trzy lata, pomiędzy 1968 a 1971 rokiem. Most jest imponujący i zaświadcza nie tylko o determinacji budowniczego, ale i o jego niezwykłych zdolnościach. A po co ten most? No cóż, gdy gospodarz osiedlił się tutaj, jedyna prowadząca do jego włości droga wiodła przez teren prywatny, a wredny sąsiad ot tak po prostu i bez żadnej przyczyny zabronił Janowi możliwości korzystania z niej. No to Stach zbudował własny most…

Na Poleskim szlaku

Taki sympatyczny jesienny klimacik z Polesia. Jezioro Piaseczno, najczęściej odwiedzane. Potem było jeszcze ognisko. Zdjęcie z września. Fajny czas, bo wtedy częściowo rowerkiem, częściowo z buta, pokonałem duży fragment pieszego szlaku Centralnego, znakowanego kolorem niebieskim, z jeziora Wytyckiego do Urszulina. W prostej linii to jest zaledwie 6 km, ale szlakiem 84 km (!) To bardzo szeroko rozrzucona pętla z wieloma ciekawymi zakątkami, jak las Borek, stawy w okolicy Libiszowa czy jezioro Uściwierz. Kilka odcinków jest zmienionych w stosunku do pierwotnych przebiegów, ale akurat wszystkie je miałem szczęście poznać przed laty. Trasa jest dość łatwa i nie miałem kłopotów orientacyjnych, z wyjątkiem krótkiego odcinka w okolicy rezerwatu Jezioro Świerszczów (gdzie czekają chaszcze, przy umiarkowanym obecnie stanie znakowania). Szczęście dopisało i wyszedłem z lasu dokładnie tam, gdzie trzeba. Do pokonania pozostał jeszcze odcinek z Wytyczna do Włodawy, ale to już na przyszły rok.

Stawy w Rogóźnie k. Tomaszowa

To jedne z ciekawszych obszarów tego typu na Roztoczu. W 2020 r. wzbogacono go o drewniane kładki,  promenadę z licznymi ławkami, wiatę na ognisko i tablice edukacyjne.  Swoje spotkanie ze stawami w Rogóźnie warto jednak wydłużyć wędrując dalej groblą po ich zach. stronie w stronę stadniny Dąbrowa Tomaszowska. Taka mała Biebrza.

Czytaj dalej Stawy w Rogóźnie k. Tomaszowa

Partyzanckie Brzeziny

W ostatnim (55) numerze Gazety Horynieckiej ukazał się mój artykuł Niezwykła historia Stefana Kobosa Wrzosa – wybitnej postaci w historii polskiej partyzantki. Por. Stefan Kobos Wrzos był kolejno dowódcą plutonu AK w Brzezinach k. Bełżca, dowódcą kompanii Narol, komendantem WiN obwodu Tomaszów Lubelski, a po zakończeniu II wojny światowej pozostał w ukryciu. Szerokim echem odbił się zwycięski atak jego partyzantów na siedzibę UB w Tomaszowie Lubelskim. Była ona otoczona wysokim płotem zasłaniającym widok. Wrzos z koszykiem i laską przekroczył śmiało bramę w celu rozpoznania sytuacji. Zatrzymany przez wartowników powiedział, że przybył naprawić zegarek i że słyszał, że tu pracuje znakomity zegarmistrz. W koszyku celowo miał tylko jabłka i zegarek właśnie. Wypuszczono go jako nieszkodliwego, bo któż normalny szukałby zegarmistrza w siedzibie UB?

Zdobyta wiedza o układzie budynku przydała się w czasie właściwej akcji. Przez kolejne lata ukrywał się razem z Eugeniuszem Szczepańskim w Brzezinach, aż do aresztowania przez UB 21 stycznia 1956 r. Dziś przy domu państwa Szczepańskich (nr 86) znajduje się prywatny skansen, także z partyzanckimi akcentami. W 2000 r. w kościele w Brzezinach wmurowano tablicę upamiętniająca Wrzosa. Już po napisaniu artykułu odwiedziłem wieś, z radością odnajdując nowe tablice upamiętniające Stefana Kobosa i ładne partyzanckie malunki na budynkach, upamiętniające prawdziwe wydarzenia. Jeden z nich na zdjęciu.

Nowe zabezpieczenia w schronach

Kilka lat temu betonowe schrony bojowe znajdujące się na roztoczańskim odcinku Linii Mołotowa na terenach należących do Lasów Państwowych zabezpieczono metalowymi kratami zamykanymi na kłódki. Obecnie na terenie nadleśnictwa Narol przygotowano nowe zabezpieczenia. To solidne stalowe konstrukcje, które wyglądają na nieotwieralne i na stałe zamocowane w wejściach. Są w nich wąskie szczeliny, zapewne przygotowane z myślą o nietoperzach, które są wszak częstymi lokatorami tych obiektów. Przy okazji zasłonięto metalowymi płytami także otwory strzelnicze. Nietoperze z tych nowości pewnie się ucieszą i raczej tylko one.

Schron bojowy z kopułą

Eksperyment – razem z Pawłem Rydzewskim (prowadzącym profil Roztocza Południowego) jednocześnie zamieściliśmy na Facebooku to samo, a zarazem nie to samo. Okazuje się, że oprócz wzgórza Wielki Dział, jest na Roztoczu jeszcze jeden bunkier (fachowo schron bojowy) z pancerną kopułą. Co ciekawe, to jeden z obiektów, do których można (jeszcze) wejść. Może dlatego, że aby tu dojść trzeba przedzierać się przez krzaki. To okolice Teniatysk (roztocze Południowe). Ja zamieszczam zdjęcie wnętrza kopuły, a Paweł? Sprawdź na Facebooku.