Suzanne Vega w Warszawie

Piosenka Luka to jeden z najważniejszych muzycznych symboli lat 80. Suzanne Vega śpiewa ją do dziś. Nie wszyscy wiedzą, że artystka ma przydomek Matka MP3, ponieważ to jej głos był traktowany jako punkt odniesienia podczas testowania ulepszeń czystości kompresji plików MP3, nad którymi pracował niejaki Karlheinz Brandenburg.
Jeden z przystanków muzycznej drogi Suzanne przypadł w poniedziałek 17 czerwca w Warszawie, w klubie Stodoła.

Czytaj dalej Suzanne Vega w Warszawie

Jarząbek-Jurkiewicz w Lublinie

Gitarowy duet Jarząbek-Jurkewicz wystąpił dziś w Hadesie/Szeroka z programem Bardowie naszych czasów, czyli piosenki Dylana, Nohavicy i Kaczmarskiego. Wybór utworów nieortodoksyjny, przez co tym większa frajda ze słuchania. W repertuarze nie zabrakło Wędrownych kuglarzy, do których Panowie nagrali niedawno teledysk (jest na YouTube). Pięknie było! No i gorąco, tak w przenośni, jak i dosłownie. W odtwarzaczu kręci się nabyta po koncercie płytka CD Grzebienie. Oprócz koncertów można ją kupić także na Allegro.

Cugowscy Ostatni raz na DVD

12 maja 2018 r. w lubelskiej hali Globus odbył się ostatni koncert Braci Cugowskich w ramach trasy promującej album Zaklęty krąg. Ze sceny padła zapowiedź, że z tego koncertu ukaże się DVD – no i jest. Fajnie ogląda się zapis koncertu, na którym było się osobiście… szkoda jednak trochę, że płyta nie zawiera całego występu. Brakuje ponad 20 minut z piosenką Witaj w moim mieście na czele (tylko fragmencik części instrumentalnej pojawia się na napisach końcowych). Ale i tak świetnie się ten koncert ogląda i słucha! Polecam!

Osjan w Lublinie

Osjan to zespół założony w 1971 r. przez Jacka Ostaszewskiego (nadal w zespole), Marka Jackowskiego i Tomasza Hołuja. Gra nieprzerwanie do dziś. Ta muzyka jest niemożliwa do sklasyfikowania, po mojemu to po prostu czarowanie dźwiękami. Pamiętam, kiedy spotkałem się z nią po raz pierwszy. Na początku lat 80. mój wujaszek wyjeżdżając na stałe za wielką wodę pozostawił mi w spadku całkiem zajmującą kolekcję płyt winylowych. Eksplorując tę półkę wcześniej czy później musiałem dojść do litery O jak Osjan. Tak też się stało. Pamiętam ten moment, bo też czegoś takiego dotąd nigdy nie słyszałem. Czarowanie dźwiękami.

Na żywo Osjan widziałem dotąd tylko raz, około 1982 r., gdy zespół promował album z Księgą Wiatrów. Dzisiejszy koncert w lubelskim Teatrze Starym był drugim. Pięknie było. Publiczność pięknie zasłuchana. Czarowanie dźwiękami….

Kasia Kowalska w warszawskim klubie Stodoła

Kasię Kowalską chciałem na żywo zobaczyć już dawno, ale się mocno nie składało. Mocno, bo artystka obchodzi właśnie 25 lat swej działalności, a to był dopiero mój pierwszy jej koncert. Dobrze, że w końcu się udało. Co ciekawe, przytrafiło się to dokładnie 25 (!!!) listopada 2018 r. w warszawskim klubie Stodoła. Na koncercie Kasia 25 Kowalska.

Płyty Kasi Kowalskiej mają ten urok, że oprócz popowych piosenek nie zabraknie na nich solidnego rockowego grania. I właśnie ta rockowa energia jest mocno widoczna na koncertach.

W Stodole artystka zagrała niemal cały materiał (z wyjątkiem 3 piosenek) z najnowszej płyty Aya. Najpierw klimatyczny, znakomity utwór tytułowy, a potem m.in. uroczy singiel Alannah (tak niewiele chcę) i najbardziej rockowy, mocny Krew ścinanych drzew. Po pierwszym przesłuchaniu właśnie te trzy utwory (plus też zagrana na żywo Czerń i biel” przypadły mi najbardziej do gustu, niemniej z czasem polubiłem też i te pozostałe.

Czytaj dalej Kasia Kowalska w warszawskim klubie Stodoła

Jaromir Nohavica w Lublinie

Dzisiejszy lubelski koncert był przecudnej urody, przy pełnej sali (bilety wyprzedano już parę miesięcy temu). Jaromir Nohavica to artysta skromny, a zarazem pełen pozytywnej energii. Działa jak lekarstwo – pełne odstresowanie gwarantowane! Były hity z Empire State i Czarną dziurą na czele, były nowe utwory. Były ballady, bywało mocno dynamicznie, a przytrafił się nawet jazz w wykonaniu – jak to określił artysta – Tria de Janeiro (bo też i trzech artystów było na scenie). Na łopatki rozłożyła mnie pieśń stanowiąca dialog Czecha z Polką, w którym każdy mówi we własnym języku, ale wszystko razem pięknie się rymuje. Kto nie był, niech żałuje. Pozytywnej energii nigdy dość!

Bajm w Lublinie

Koncert Beaty i Bajmu na placu zamkowym został zorganizowany z okazji 40-lecia działalności artystycznej, w Dniu Solidarności i Wolności. Przez pierwszych 12 lat Beata mieszkała w kamienicy przy ul. Grodzkiej 36a, a więc bezpośrednio przy placu zamkowym, gdzie teraz odbywał się koncert. Wielkie hity Bajmu z dyskretnym dodatkiem solowych nagrań Beaty (Upiłam się tobą i Niebiesko-zielone), do tego goście, w tym dawni muzycy zespołu. Największa niespodzianka? Żal prostych słów – piękna piosenka z nadal nie wydanej na CD debiutanckiej płyty. Cudo!! No i szok, ponoć przybyło tu 40 tysięcy ludzi! Akurat na 40-lecie zespołu! Stałem pod sceną, nagłośnienie było znakomite. Bo tego ten zespół brzmi teraz znacznie lepiej, niż na oryginalnych dawnych płytach. Beata też w świetnej formie, koncert trwał prawie 3 godziny!

Czytaj dalej Bajm w Lublinie

Roger Waters w Krakowie

To był mój trzeci koncert Rogera Watersa, po dwukrotnym obejrzeniu spektaklu The Wall (Łódź i Warszawa).

Pierwsze zaskoczenie to wprowadzenie do koncertu. Na wielkim ekranie przez 20 minut widzieliśmy dziewczynę patrząca się na morze i słyszeliśmy przekazany w dźwięku przestrzennym szum fal, przechodzący z czasem w melancholijną wokalizę. Na tyle to jednak było głośne, że skutecznie zagoniło widzów na płytę i trybuny (przybyło 17 000 ludzi).

Potem zaczął się już właściwy koncert. Świetne nagłośnienie! Czytelny był każdy instrument. Wizualnie najbardziej imponująco prezentowała się perkusja, złożona z aż 3 zestawów. No i tu drugie zaskoczenie – setlista. Roger szerokim łukiem ominął swoje płyty solowe, grając niemal wyłącznie repertuar Pink Floyd z dodatkiem 4 utworów z ostatniej płyty (w końcu ta trasa jest z okazji jej wydania). Właściwie można się było tego spodziewać, biorąc pod uwagę że hasłem tej trasy jest tytuł piosenki Pink Floyd właśnie: Us and Them. Najobszerniej reprezentowany był album The Dark Side of the Moon (6 piosenek). Poza tym nie mogło zabraknąć Another Brick in the Wall, Wish You Were Here, czy Comfortably Numb. Do gustu przypadło mi także wykonanie One of These Days – dla mnie najbardziej energetyczny fragment albumu Meddle.

Koncert podzielony był na dwie części.

Czytaj dalej Roger Waters w Krakowie