Zamek na wyspie w Kryłowie

To już okolice Hrubieszowa. Zamek zbudowany pod koniec XVI w. przez Jana Ostroroga, od końca XVIII w. popada niestety w ruinę. Po II wojnie światowej wyspa wraz z zamkiem miała trafić do ZSRR, ale rzeka Bug niespodziewanie zmieniła koryto i odcięła wyspę od tej wschodniej strony. Istnieje także inna wersja. Ponoć wyspa została kupiona od sowieckich oficerów, członków komisji granicznej w Hrubieszowie, za 4 (CZTERY) beczki spirytusu, dwie pary butów oficerskich i harmonię (ta ostatnia stanowić miała własność słynnego Wiktora Zina).

Huta Kryształowa wiosną

Huta Kryształowa to perełka okolic Horyńca. W XVIII w. faktycznie była tu huta, której wyroby oglądałem swego czasu w Warszawie na specjalnej wystawie w Muzeum Narodowym. Dziś atrakcją Huty Kryształowej jest aleja starych lipowych drzew. Pięknie jest tu wiosną. Tę kwitnącą czereśnię odnalazłem niedaleko alei, w pobliżu budynku dawnej gorzelni.

Bunkier pod Zamościem

Nieopodal pełnego wąwozów kompleksu leśnego Pańska Dolina znajdują się wsie Huszczka Mała i Duża. 6 listopada 1941 r. Niemcy wysiedlili stąd wszystkich 367 mieszkańców (taki los miał spotkać aż 300 zamojskich wsi). W ich miejsce sprowadzono osadników niemieckich i volksdeutschów. Nie mieli oni łatwo, nękała ich bowiem polska partyzantka. W nocy z 28/29 kwietnia 1943 r. na Huszczkę atak przeprowadzili partyzanci z oddziału ppor. Józefa Śmiecha „Ciąga” i plutonu ppor. Romana Szczura „Urszuli”. Większość zabudowań spłonęła, zabito także 28 osadników. Następnie powstała baza SS i policji, dowódcą został obersturmfuhrer Eilers. Według literatury, aby lepiej się bronić, na zach. skraju Huszczki Dużej wybudowano bunkier ze stanowiskami strzałowymi skierowanymi w każdym kierunku. Niemniej, według zamojskich przewodników, to nie niemiecki a polski schron z 1931 r.

Ciekawa jest jego konstrukcja. Nie przypomina on w żadnym wypadku słynnych betonowych schronów bojowych z przebiegającej zdecydowanie dalej na południe Linii Mołotowa. Schron bowiem wpuszczono głęboko w ziemię, no i zbudowano z cegieł, co było wystarczające dla spodziewanego ostrzału karabinowego. Obiekt zachował się do dziś. Podziękowania dla Zbyszka Pietrynko z Zamościa za pomoc w odnalezieniu schronu.

Zapomniana mogiła

W 2007 r. w programie telewizyjnym Było, nie minęło Adam Sikorski pokazał mogiłę znajdującą się w lesie w pobliżu wsi Łabunie Reforma. Przekazał także informację, że w 1947 r. rozstrzelano tu grupę młodych ludzi ubranych w zniszczone wojskowe drelichy. W tym samym roku w Tygodniku Zamojskim w artykule Rozstrzelani w Łabuńcu Anna Rudy podała nieco więcej informacji. Okazało się, że świadkiem rozstrzelania była mająca wtedy 22 lata Barbara Maszardo. Tego dnia pracowała w grupie sadzącej drzewa. Usłyszała samochód, a potem strzały. Przez lata informacje o tej zbrodni zbierał żołnierz BCh Franciszek Antoniewicz, razem z Januszem Zimkiem i Hieronimem Karpińskim. Rozkopał ziemię trafiając na ludzkie szczątki, a także na 10 łusek z pepeszy, a więc broni używanej przez NKWD i UB. Na początku lat 90. postawił w miejscu mogiły istniejący do dziś krzyż. Pan Franciszek zmarł w 2003 r., ale zdążył jeszcze przekazać materiały kierownikowi biblioteki w Łabuniach, panu Bogdanowi Szykule. Do dziś sprawa czeka na wyjaśnienie. Nazwiska ofiar nie są znane. Latem 2018 r. udało mi się odnaleźć to miejsce.

Rzeka Tanew jesienią

Ujście Tanwi (na pierwszym planie) do Sanu w Ulanowie. Od swych źródeł pod Wielkim Działem na Roztoczu Południowym do tego miejsca rzeka ma do przebycia 114 km. Po drodze m.in. słynne wodospady w rezerwacie Nad Tanwią w okolicy Suśca i rozległe lasy Puszczy Solskiej.
W pobliżu wiedzie boczna trasa słynnego szlaku rowerowego Green Velo.
https://roztocze24.info/?page_id=2195

Wspomnień czar

26.08.2018
Budka telefoniczna we wsi Wychody w powiecie zamojskim, na skraju Roztocza. Dawno, dawno temu, gdy nie było jeszcze telefonów komórkowych, a i stacjonarne nie posiadali wszyscy, rozmawiało się z takich właśnie budek. Zdjęcie pochodzi z 2010 r. Sądząc po poziomie zakrzaczenia już wtedy raczej nikt z niej nie korzystał. Inna rzecz, że umieszczono ją bardzo nisko. Ewentualny rozmówca musiał przed nią siadać, lub klękać. Dziś nie ma już budek telefonicznych, numery stacjonarne też powoli odchodzą w przeszłość. Telefonia komórkowa okazała się wygodniejsza.

Muzeum nożyczek w Tarnogrodzie

W Tarnogrodzie (Płaskowyż Tarnogrodzki) warto odwiedzić starą synagogę. Od lat mieści się tam biblioteka, nadająca zabytkowi niezwykłego uroku. Ale to nie wszystko, jest jeszcze ekspozycja regionalna i… jedyne w Europie muzeum nożyczek, założone w 2012 r. Na razie jeszcze dość skromne, ale od czegoś trzeba zacząć. Wśród eksponatów wyróżnić warto niszczarkę dla ubogich (czyli nożyczki, które mają pięć par ostrzy), tudzież specjalne nożyczki do przycinania kocich pazurków.

Według legend niegdyś w Tarnogrodzie było wielu krawców, dla których nożyczki to wszak podstawowe narzędzie pracy. Jakby nie było, oficjalny herb Tarnogrodu to gryf trzymający właśnie nożyczki.

Święty Piątek z Zamościa

Ciekawostka z Zamościa – i to podwójna. Ulica św. Piątka.

Ciekawa jest po pierwsze dlatego, że nie ma takiego świętego.

Po drugie dlatego, że znajduje się na niej intrygująca kolumna o nazwie Święty Piątek. Pochodzi ona z drugiej ćwierci XVII w. ma kształt słupa, na którym wspiera się kapliczka ze scenami Męki Pańskiej, a także tajemniczymi maskami (które swego czasu odkuto i wmurowano w holu zamojskiego ratusza, na kolumnie zaś umieszczono ich kopie). Kolumna stoi w miejscu, gdzie niegdyś – właśnie w piątki – wykonywano egzekucje na bandytach. Według jednej z legend fundatorem miał być ormiański kupiec, który właśnie tutaj w Wielki Piątek (!) został napadnięty, na szczęście udało mu się ujść z życiem.