Rivendell

Alpy Berneńskie, Szwajcaria, lato 2019 r. Dolina nosi nazwę Lauterbrunnen i znajduje się w okolicy Wengen. Dla J.R.R. Tolkiena, twórcy Władcy pierścieni, to właśnie to miejsce stanowiło pierwowzór siedziby elfów Rivendell. I coś w tym jest. Dolina otoczona jest monumentalnymi skałami, z których spływa na przestrzeni kilku kilometrów cała seria wysokich wodospadów. Zdjęcie wykonałem z przeciwległej strony doliny, z podejścia na Leiterhorn. Wodospady widać było całkiem nieźle, a mgły dodawały im faktycznie iście tolkienowskiej magii. Tak mi się skojarzyło na ten Nowy Rok… Wczoraj Drużyna pierścienia, dziś Dwie wieże, jutro Powrót króla… Trzy dni, trzy filmy.

Eiger

Góry są piękne nie tylko wtedy, gdy mamy piękną widoczność i krystalicznie czyste powietrze. Niezwykłego majestatu i tajemnicy potrafią im dodać niedoskonałości, takie jak chmury czy mgła. Na zdjęciu Eiger (3970 m n.p.m.) w szwajcarskich Alpach Berneńskich. Wakacje 2019 r. Dzień po wspinaczce.

Nowy rekord

Mimo dynamicznej pogody udało się dość znacząco, bo o ponad 0,5 km, pobić nasz dotychczasowy rekord wysokości wspinaczki. Na stokach Eigeru w szwajcarskich Alpach wspięliśmy się bowiem na wysokość 3673 m n.p.m. Byłoby więcej, ale zbliżało się prognozowane załamanie pogody, więc trzeba było już schodzić. I tak było pięknie! Na zdjęciu fragment panoramy z podejścia, w stronę lodowca.

Bernina Express

Perła Szwajcarii – trasa kolejowa (jest na liście UNESCO) z Tirano do Chur, którą przemierza Bernina Express. Od palm po lodowce! Początek we Włoszech, ale już po kilku km jesteśmy w Szwajcarii. Szlak opisuję w artykule wydrukowanym w najnowszym numerze Gazety Horynieckiej (nr 51, grudzień 2018). W czasopiśmie dominuje wprawdzie problematyka roztoczańska, ale czasem uda nam się wszak pojechać gdzieś dalej… Na zdjęciu wiadukt o promieniu przekraczającym 360 stopni w Brusio. Najpierw jedzie się dołem, potem górą. Celem jest szybkie nabieranie wysokości. Nie udało się objąć całości, to jest fotka wykonana z okien pociągu.

Na ten Nowy Rok….

W ostatni dzień starego roku chciałem zamieścić jakiś ładny zimowy obrazek. Ostatecznie wybrałem zdjęcie, na którym zimy specjalnie nie widać, choć to zima, za to kolorki są bardzo ładne. Luty 2015 r. Tatry o świcie, obserwowane z… okna (!) pokoju bodajże nr 5 schroniska na Hali Rysianka w Beskidzie Żywieckim. Na marginesie – to w tym schronisku w lutym 1997 r. nabyłem folder z mapą Głównego Szlaku Beskidzkiego, który zainspirował mnie na tyle, że w ciągu kolejnej dekady przeszedłem odcinkami cały ten szlak od Ustronia w Beskidzie Śląskim po Wołosate w Bieszczadach (ok. 500 km). A potem spory odcinek przedwojennej wersji szlaku w Czarnohorze. W 2015 r. wędrowałem na Rysiankę, aby z opóźnieniem, ale szczerze podziękować za inspirację i zaproszenie do ciekawej przygody.