Eric Clapton to absolutny mistrz gitarowego grania, jednak w Polsce po raz ostatni wystąpił aż 12 lat temu, stąd obowiązkowa obecność na koncercie w Tauron Arenie. Na koncerty wchodzi tu 22 tysiące widzów. I tyle było: wielki tłum od płyty po górne trybuny.
Świetnym suportem był Andy Fairweather Low and The Low Riders. Pół na pół piosenki i utwory instrumentalne. Nie tylko bluesowe, że wspomnę słynną Tequillę The Champs (najwyraźniej polskiej publiczności znaną, bo odpowiednie słowo wykrzykiwała w odpowiednich miejscach). Występ bardzo żywiołowy, mimo że artyści są już dość wiekowi – lider Andy ma 78 lat! No cóż, sam Clapton ma już niebagatelne 81 lat!
A potem na scenę wyszedł właśnie ON: Eric Clapton. Koncert podzielony był na 3 części, pierwsza i trzecia elektryczna, środkowa akustyczna. Mimo upływu czasu, artysta na swoim gitarowym Fenderze nadal czyni muzyczne cuda! Jeżeli coś tu się faktycznie starzeje, to co najwyżej tradycyjny dywan pod jego stopami.
Pierwsza część jakby na rozgrzewkę, z kulminacją w postaci I shot the sheriff (króla reggae Boba Marleya). Clapton w swoim repertuarze ma wiele coverów, oryginały traktując jako punkt wyjścia do czasem bardzo dalekiej muzycznej podróży. Szególnie w coverach klasycznych artystów bluesowych, takich jak Willie Dixon (I’m Your Hoochie Coochie Man), czy Bo Diddley (Before You Accuse Me ), choć najwięcej (bo aż 3 covery) było Roberta Johnsona (który – na marginesie – podczas swojego krótkiego niestety życia skomponował w sumie 29 piosenek).
Część akustyczna to dla mnie nade wszystko Layla – wersja tak dalece odbiegająca od elektrycznego oryginału, że właściwie można ją uznać za inną piosenkę. Swego czasu Clapton przeszedł sam siebie (pozytywnie!) w MTV Unplugged i świetnie, że ma to swoją koncertową kontynuację. Na koniec tej części wszyscy mieli akustyczne Tears in Heaven (to bardzo smutna piosenka poświęcona czteroletniemu synkowi artysty, który wypadł z okna, a upadek był niestety śmiertelny).
No a drugi set elektryczny to po prostu muzyczna uczta! Długie misterne solówki i to nie tylko Mistrza, ale coś znalazło się dla każdego członka zespołu. Z bisem w tej części było tylko 6 piosenek, ale to zarazem więcej niż połowa czasu koncertu. Absolutnie jednak nie było mowy o nudzie! Ale też i muzyków Clapton dobrał sobie z najwyższej półki (lineup poniżej, na zdjęciu Eric i Nathan).
Na koniec podstawowego koncerty słynna Cocaine a na deser potężny blues Before You Accuse.
Piękne dwie godziny! Świetne nagłośnienie! To jeden z tych wykonawców, którego akustycy rozumieją, że głośno to nie znaczy ogłuszająco. Szczególnie niesamowita była wręcz cicha część akustyczna. I to niezwykłe wtedy zasłuchanie publiczności.
LINEUP: Eric Clapton (gitara), Nathan East (bass), Doyle Bramhall II (gitara), Sonny Emory (perkusja, Chris Stainton (klawisze), Tim Carmon (organy), chórek: Sharon White I Katie Kissoon.
SETLISTA Eric Clapton, Tauron Arena, 29 kwietnia 2026, godz. 20.30-22.30 (w przypadku coverów w nawiasach wykonawcy oryginalni):
Set elektryczny I
1. Badge (Eric Clapton + Cream)
2. Key to the Highway (Charles Segar)
3. I’m Your Hoochie Coochie Man (Willie Dixon)
4. If I Don’t Be There by Morning
5. I Shot the Sheriff (Bob Marley)
Set akustyczny
6. Kind Hearted Woman Blues (Robert Johnson)
7. Nobody Knows You When You’re Down and Out (Jimmy Cox)
8. Golden Ring
9. Layla (Eric Clapton + Derek and the Dominos)
10. Tears in Heaven
Set elektryczny II
11. Tearing Us Apart
12. Old Love
13. Cross Road Blues (Robert Johnson)
14. Little Queen of Spades (Robert Johnson)
15. Cocaine (J.J. Cale)
Bis
16. Before You Accuse Me (Bo Diddley)