Zdzisław Beksiński i Sanok

Słynne obrazy Zdzisława Beksińskiego w oryginale w muzeum na zamku w Sanoku oglądałem wielokrotnie. Tak, jak i przeniesioną tu z Warszawy pracownię artysty. W ubiegłym roku kupiłem książkę zawierającą… opowiadania pana Zdzisława. Uznałem, że ich lektura poza Sanokiem nie ma sensu, więc musiała ona poczekać na kolejny dłuższy pobyt w Sanoku. No i właśnie przyszedł … Czytaj dalej Zdzisław Beksiński i Sanok

Słynne obrazy Zdzisława Beksińskiego w oryginale w muzeum na zamku w Sanoku oglądałem wielokrotnie. Tak, jak i przeniesioną tu z Warszawy pracownię artysty. W ubiegłym roku kupiłem książkę zawierającą… opowiadania pana Zdzisława. Uznałem, że ich lektura poza Sanokiem nie ma sensu, więc musiała ona poczekać na kolejny dłuższy pobyt w Sanoku. No i właśnie przyszedł ten czas. Jeżeli intrygują was Jego obrazy, zapewniam, że zaintrygują także Jego opowiadania. To są dokładnie te same klimaty, jednak nie przedstawiane za pomocą grafiki, a słów. Równie sugestywne! Opowiadania (i ich szkice) powstały w latach 1963-1965. Potem artysta uznał, że nie spełniają one jego oczekiwań, spakował, i już nigdy do nich nie wracał. Na szczęście wróciło do nich wydawnictwo Bosz i teraz możemy je poznać. Moim uzupełnieniem do lektury było dzisiejsze przejście sanocką ścieżką spacerową Śladami rodu Beksińskich.